Zbadać promocję!
02.02.2008
Kilka miesięcy temu przypuścili na niego atak, gdy jego kandydatura pojawiła się przy okazji wyboru członka zarządu spółki „Polskich Tatr”. Teraz z kolei mieli zastrzeżenia co do jego doświadczenia jako dyrektora zakopiańskiego Biura Promocji. Zaatakował go, jak i pracę biura, na ostatniej sesji Rady Miasta Zakopanego radny Władysław Łukaszczyk.
– Przeczytałem ostatnio w jednej z gazet, której dziennikarze dopytywali, dlaczego niema w Zakopanem zorganizowanej zabawy sylwestrowej, że nasze miasto jest biedne i nie stać nas na to. Zakopane nie jest biedne! – stwierdził radny Łukaszczyk. Przypomniał on, że w ubiegłym roku jesienią planowane dochody miasta wzrosły o 6,5 mln zł. Zdaniem radnego można je było w części przeznaczyć właśnie na zabawę sylwestrową.
– Według mnie w całej tej sprawie jest drugie dno. Nie chodzi tu o brak pieniędzy, ale raczej o brak właściwej pracy naszego Biura Promocji. Prawdopodobnie nie miało ono pomysłu na zorganizowanie zabawy sylwestrowej – zauważył radny. – Powołano dyrektora wątpliwej jakości, który nie posiada odpowiedniego doświadczenia do tego typu działalności. Może w Tatrzańskiej Izbie Gospodarczej się sprawdza, jednak co do promocji Zakopanego, nie jest on właściwą osobą na tym stanowisku.
Opozycyjni radni domagali się sprawozdania z działalności Biura Promocji oraz przeprowadzenia w nim kontroli wewnętrznej ze względu, jak to motywował radny Jerzy Zacharko, na nieprawidłowości, jakie miały wystąpić przy organizowaniu ubiegłorocznego Festiwalu Folkloru.
Andrzej Kawecki, nowo powołany dyrektor zakopiańskiego Biura Promocji, absolutnie nie czuje się niewłaściwym człowiekiem na niewłaściwym miejscu. – Owszem, można psy na mnie wieszać, szczególnie, gdy jestem nieobecny – mówi dyrektor Kawecki. – Ale mnie bronią dokonania, które mam na swoim koncie. Wszystkie przedsięwzięcia, za które się wziąłem, bardzo dobrze prosperują. Kawecki wymienia tu m.in. Willę Pyszna, Dom Wczasowy „Bankowiec”, gdzie był przez lata dyrektorem, a także Tatrzańską Izbę Gospodarczą, w której już 10 lat jest prezesem.
– Jestem z tego miasta, znam je doskonale, znam jego potrzeby, jako dyrektor „Bankowca” czy pensjonatu Pyszna, znam się na promowaniu. Zresztą zagadnienie promocji od lat jest moim hobby. Teraz mogę je wykorzystać dla potrzeb Zakopanego. Mam szereg pomysłów! Nie wyobrażam sobie, bym miał się nie wywiązać z tego, do czego się zobowiązałem.
Dyrektor Kawecki zaznacza, że swoją funkcję pełni dopiero od dwóch tygodni i trudno, aby składał z tak krótkiego okresu sprawozdanie i żeby był odpowiedzialny za imprezę sylwestrową. Kontroli się nie boi.
– Choć moi poprzednicy sprawozdań nie składali, ja planuję takie złożyć po półrocznym okresie działania. Nie chcę bowiem przypisywać sobie sukcesów moich poprzedników – stwierdził Kawecki.
Dodał, że obecnie wziął się za porządkowanie dokumentacji, spraw kadrowych, sporo czasu zajęło mu też przeniesienie siedziby na Plac Niepodległości. Pełną parą ruszyły też przygotowania do festiwalu jazzowego i folkloru.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/02

