Zakopane — portal z-ne.pl

Teatr w Zakopanem jest jak schronisko

14.02.2008

Zakopiańska scena nie jest typowym teatrem, do którego wybieramy się we fraku. Znana jest z tego, że gości schodzących z gór aktorzy witają herbatą. Skąd się wziął ten zwyczaj?

Przed laty miejsce na Chramcówkach miało być rodzajem schroniska dla ludzi, którzy przyjechali do Zakopanego nie tylko chodzić po górach. To miało być schronisko dla teatrofilów i ludzi lubiących sztukę. I tak zostało do tej pory. Jesteśmy czymś w rodzaju centrum kultury, w którym z widzami spotykają się aktorzy, reżyserzy, muzycy i plastycy.

A herbata?

Skoro jesteśmy schroniskiem, to powinniśmy przyjmować widzów jak gości, z szacunkiem. Tym bardziej że doceniamy ich wysiłek – Chramcówki są nieco na uboczu. Z Krupówek idzie się do nas aż 15 minut. Gość w dom, Bóg w dom. Stąd herbata. Zresztą do dziś nie mamy w teatrze typowego barku z napojami czy przegryzkami.

Ta tradycja narodziła się wiele lat temu. Od tamtej pory widzowie zapewne się zmienili…

20 lat temu ludzie szukali miejsca, gdzie mogliby poczuć się wolni. A teatry tę odrobinę wolności im dawały. Dziś zresztą przychodzą do nas widzowie, którzy bywali tu jako studenci. Witają znajomych aktorów, pytają co się stało z tymi, których już nie ma, poznają nowych, opowiadają, co widzieli przed laty na tej scenie. Ale oczywiście widownia się zmienia, bo czasy się zmieniają i widzowie oczekują czegoś innego. Teatr tworzy się tu i teraz. Trudno robić go w oderwaniu od czasów, w których żyjemy. Ale wciąż wcielamy w życie ideę Witkacego, który powtarzał, by teatru nie spłycać, nie traktować go jak politycznego kabaretu.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/14