Zakopane — portal z-ne.pl

Uciekaj na podwórka, czyli Krupówki nocą

19.02.2008

Uciekaj na podwórka, czyli Krupówki nocą

Postanowiłem poszukać schronienia, oczywiście nie po to by pościć. Moim celem były podwórka. Na aperitif wybrałem się do Piano (Krupówki 63), bo to jedyne w pełni cywilizowane miejsce w Zakopanem. Wystrój „Piana” skłania się w kierunku rodzajowych obrazków wiejskich – płotek z wierzbiny, kamienna podłoga, bele przetykane mchem. Powiedzmy – „Sonety z Chałupy” Kasprowicza, tylko bardziej optymistyczne. Tu przez cały rok jest jesień, która czasem podkreślana jest dźwiękami wydobywanymi z najważniejszego przedmiotu klubu – pianina. Właściciel chętnie wyłącza muzykę i pozwala grać na instrumencie o bardzo ciekawej barwie. Pianino jest troszkę rozstrojone, bo stoi przy wejściu, ale to nawet dodaje uroku. Wystarczy zagrać jakiś ragtime i od razu z przenosimy się daleko od oscypków.

Gdy tylko się uspokoiłem, zebrawszy siły przebiegłem przez poligon krupowy na druga stronę by sprawdzić maile. Internet w podwórku (duża, żółta reklama) był nieczynny, obok jednak zauważyłem niepozorną jadłodajnię „Pychotka”. Za barem stała wesoła panna, rozmawiająca po hiszpańsku z dwoma turystami, którzy właśnie zjedli kwaśnicę. Za chwile okazało się, że Sabina zna biegle jeszcze rosyjski, bułgarski i niemiecki, bo... języki to jej hobby. Sabina z pomocnicami wszystko gotuje na kaflowym piecu. Gotuje wspaniale, codziennie co innego, a za obiad kasuje 12 złotych. Jest bardzo wesoła i bardzo fajna. No i jest w podwórku.

Zupa + drugie danie 12 zł

Tadeusz Płatek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/19