„Witkacy” starszy o rok
25.02.2008
Główne uroczystości urodzinowe w teatrze trwały od czwartku do soboty. A więc wernisaże wystawy, spotkania i posiady, oraz to co najważniejsze – kolejne premiery spektakli. Tradycją urodzin zakopiańskiego teatru są również improwizacje i niespodzianki.
– Zawsze przygotowywane są niespodzianki artystyczne – potwierdza nam Agata Balcerowska z Teatru Witkacego. – Aktorzy w tajemnicy przed sobą nawzajem przygotowują różne atrakcje. I zazwyczaj możemy ich zobaczyć w innej niż zwykle roli. Są to bowiem niespodzianki, gdzie trzeba coś zatańczyć czy zaśpiewać. Nigdy tak do końca nie ma przygotowanego programu urodzin, bowiem spora część jest właśnie improwizacją – podkreśla Balcerowska.
Zapewne dlatego pod Giewontem mówi się, że w czasie urodzin „Witkacego” wszystko może się zdarzyć. Teatr zaś wrósł już na stałe w kulturalny krajobraz Zakopanego. Mimo upływu lat, cieszy się niezmienną popularnością.
– Teatr ewoluował przede wszystkim dzięki ludziom, którzy tutaj pracowali – ocenia minione 23 lata Jerzy Chruściński, wicedyrektor teatru. – Można również powiedzieć, że zmieniali się widzowie. To już przecież któreś z rzędu pokolenie, które do nas przychodzi. Tak naprawdę teraz przychodzą dzieci tych, którzy oglądali nasze spektakle na początku działalności. Teatr powstawał 23 lata temu w zupełnie innych okolicznościach i innych czasach. To, co robiliśmy kiedyś, było czymś nowatorskim w sensie podejścia do widzów. Teraz w zasadzie każdy teatr próbuje coś takiego robić. Ale my byliśmy pierwsi.
W czasie tegorocznych urodzin teatru zespół „Witkacego” zaprezentował m.in. dwie premiery – „Barabasza” Pära Lagerkvista w przekładzie Jolanty Szutkiewicz i w reżyserii Andrzeja Dziuka oraz „Człapówki Zakopane” według Andrzeja Struga, również w reżyserii Andrzeja Dziuka.
– „Człapówki Zakopane” to kabaretowe spojrzenie na Zakopane i okres międzywojenny – mówi Agata Balcerowska. – Pokazuje, czym wtedy było Zakopane, choć tematyka spektaklu cały czas jest aktualna. Wyjaśnia się również czym są „człapówki”, po których tam i z powrotem maszerują non stop turyści.
Oczywiście jak zwykle kulminacją urodzin teatru był tort, życzenia od przyjaciół i zabawa do białego rana. Pod koniec sobotniego wieczoru na scenie pojawił się Maciej Maleńczuk z zespołem Pocket Band.
Na czym więc polega fenomen „Witkacego”, że mimo upływających lat wciąż jest tłumnie odwiedzany przez gości? – To przede wszystkim poważne traktowania widza – mówi Jerzy Chruściński. – Próba poważnej rozmowy z widzem na tematy, które obecnie nas interesują czy nurtują. To właśnie powoduje, że wciąż wraca się do nas z radością.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/25

