Zakopane — portal z-ne.pl

Ewakuowano szkołę, bo ulatniał się gaz

18.03.2008

Ewakuowano szkołę, bo ulatniał się gaz

Awaria była tak duża, że wezwana straż pożarna nie mogła dać sobie rady z ulatniającym się gazem. Dopiero specjaliści usunęli uszkodzenie. Ze szkoły trzeba było ewakuować ponad setkę uczniów i przedszkolaków. Teraz operatorem koparki i wyjaśnieniem całej sprawy zajmie się policja i być może nadzór budowlany.

O wielkim szczęściu mogą mówić mieszkańcy ulicy Sienkiewicza w Zakopanem. Praktycznie było o włos od katastrofy. Podczas prac ziemnych koparka łyżką uszkodziła rurę z gazem ziemnym. W promieniu kilkunastu metrów od miejsca uszkodzenia czuć było woń gazu. Wyciek był tak duży, że w czasie akcji ratunkowej strażacy nie dawali sobie rady.

– Mieliśmy problemy z zatkaniem tego uszkodzenia – mówi kpt. Adam Romanowski z zakopiańskiej jednostki Państwowej Straży Pożarnej. – Na szczęście specjalistom z Pogotowia Gazowego udało się w końcu zapanować nad sytuacją. Zagrożenie było duże. W sąsiedztwie jest szkoła i budynek mieszkalny, skąd ewakuowaliśmy wszystkie osoby. Najwięcej problemów sprawiło wyprowadzenie ze szkoły ponad setki dzieciaków. Ale i tu wszystko odbyło się w miarę sprawnie.

– Błyskawicznie przenieśliśmy uczniów do sąsiedniego budynku – „Białego Domu” – mówi Krzysztof Wiśniowski, wicedyrektor szkoły. – Potem już pilnowaliśmy, aby po zagrożonym terenie nikt się nie kręcił.

W szybkiej ewakuacji szkoły pomogły wcześniejsze ćwiczenia.

– Niedawno mieliśmy próbną ewakuację – dodaje Krzysztof Wiśniowski. – Wyciągnęliśmy z niej wnioski i tym razem wszystko odbyło się szybko i sprawnie. Teraz jesteśmy już przeszkoleni w bojowych warunkach.

Dzieci nie były specjalnie wystraszone. Wręcz przeciwnie, niektóre cieszyły się, że upiecze im się klasówka z angielskiego. Wypadek mógł mieć jednak tragiczne konsekwencje. Wyjaśnieniem zdarzenia zajmuje się policja.

– Przesłuchamy operatora koparki i świadków – mówi Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik zakopiańskiej policji. – Operator tłumaczy, iż uszkodzonej rury nie było na jego planach. Nie mógł więc uniknąć zdarzenia. Zweryfikujemy tę wersję i ustalimy dokładne okoliczności wypadku.

Wszystko zależy więc od tego, czy prowadzący wykopy odpowiednio przygotowali się do prac.

– Nie jest dopuszczalne, aby wejść z ciężkim sprzętem na działkę bez jej rozpoznania – mówi Jan Kęsek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem. Jednak przyznaje on, że czasem mapa jest źle wykonana i podczas prac zdarzają się takie właśnie niespodzianki.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/03/18