Zakopane — portal z-ne.pl

Zakopane czeka na akcje Polskich Kolei Linowych

04.04.2008

Zakopane czeka na akcje Polskich Kolei Linowych

To byłoby dobrym rozwiązaniem wielu problemów spółki, m.in. spraw własności gruntów i szansą na rozwiązanie już 4-letniego konfliktu z rodziną Byrcynów. Górale zamiast dotychczasowych umów dzierżaw otrzymaliby giełdowe akcje PKL.

– Jeszcze w tym roku PKL przekształcą się w spółkę akcyjną – potwierdza Grażyna Stoma-Karłowicz z Biura Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji Grupy PKP, która zarządza Polskimi Kolejami Linowymi.

Jeszcze nie wiadomo dokładnie, kiedy koleje wejdą na giełdowy parkiet. Jednak, jak się dowiedzieliśmy, poważnie rozważana jest możliwość zaoferowania góralom, właścicielom gruntów na trasach narciarskich, zmiany dotychczasowych umów dzierżawy na akcje PKL. Ich wartość byłaby proporcjonalna do ceny wniesionych działek, a górale staliby się współwłaścicielami spółki.

– Uważam, że tak powinno być, ale nie do mnie należy decyzja. Już w 2006 r. na spotkaniu z właścicielami gruntów na stoku Gubałówki podałem taką propozycję, by z nimi utworzyć spółkę – mówi Andrzej Laszczyk, prezes Polskich Kolei Linowych.

Byrcynom podoba się sama koncepcja zamiany umów dzierżawy na akcje PKL. Podobnie uważają inni górale z Gubałówki. Mało tego, mówią, że od lat sami tego się domagali.

– My, jako właściciele gruntów, od lat składaliśmy wnioski o bezpłatne akcje w spółce, która miała być prywatyzowana – przypomina Bożena Gąsienica Byrcyn, która wraz z rodziną posiada kilka działek na stoku Gubałówki. Zauważa, że zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych z 1996 roku – dla rolników, którzy wnieśli swój majątek do spółki państwowej, powinno się przeznaczyć bezpłatnie 15 proc. akcji spółki.

Jednak nie bardzo wierzy, że takie bezpłatne akcje dostanie.

Współpraca Łukasz Bobek

Halina Kraczyńska

Spór na Gubałówce trwa już lata

W 2003 r. rodzina Byrcynów, właściciele siedmiu działek, przez które przebiega trasa narciarska na Gubałówce, idzie do sądu żądając wydania nieruchomości oraz demontażu instalacji do sztucznego śnieżenia. W 2004 r. sąd przychyla się do ich żądań. Rok później działki zostały ogrodzone, a trasa zamknięta. Mimo wielu spotkań i wielu mediatorów – górale nie ustąpili, a na stoku zasadzili drzewka. Teraz widzą szansę w prywatyzacji PKL. – Chcielibyśmy z niej skorzystać, bo przecież od 1938 r. PKL korzysta z naszych gruntów bezpłatnie i bez zgody właścicieli. Dopiero od niedawna płacą nam grosze – mówi Bożena Gąsienica Byrcyn.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/04