Motocykle postrach ulic
12.04.2008
Jeden z nich parę dni temu taki rajd po ulicach zakończył w szpitalu. Młody człowiek leży tam w stanie ciężkim.
Większość wypadków motocyklowych kończy się bardzo poważnymi obrażeniami, które powodują kalectwo, a nawet śmiercią. Nie bez racji o posiadaczach szybkich maszyn mówi się „dawcy narządów”...
W Zakopanem z roku na rok przybywa wypadków spowodowanych właśnie przez kierowców motorów.
– W ubiegłym roku doszło u nas do jedenastu wypadków z udziałem motocyklistów oraz dwóch kolizji – mówi st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy KPP Zakopane.
Jednak mimo apeli policji o zachowanie bezpieczeństwa, motocykliści, szczególnie ludzie młodzi nie ograniczają prędkości. Szaleją na ulicach głównie w nocy, gdy urządzają sobie wyścigi. Ale coraz częściej ryk motorów słychać i w dzień, w miejscach, gdzie motocykle nie powinni się znajdować. Wjeżdżają na Rówień Krupową, Krupówki, a nawet na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Policja otrzymuje od mieszkańców dużo zgłoszeń zarówno o motocyklistach hałasujących w nocy, jak i tych zbyt szybko jeżdżących w dzień.
– Apelujemy do kierowców, by wykazali się rozwagą. Apelujemy też do rodziców, by zainteresowali się, czy ich dzieci jeżdżące na motorach nie stanowią niebezpieczeństwa dla siebie i innych – podkreśla rzecznik.
Jeżeli rodzice kupują dziecku motor, biorą oni odpowiedzialność za nie. Muszą dopilnować, by młody człowiek miał odpowiednie uprawnienia do kierowania pojazdem, by jeździł w kasku i nie szarżował. Jeśli dziecko nie ma uprawnień, rodzice powinni zabronić mu jazdy.
– Policjanci podejmują wiele interwencji, jeśli chodzi o szalejących motocyklistów – twierdzi Broś. – Niestety, ci zazwyczaj jeżdżą bez numerów rejestracyjnych, w kaskach i trudno nam ich ustalić. Radiowozy nie mogą ich dogonić.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/12

