Uważaj na tabletkę!
14.04.2008
– Tabletka gwałtu? No pewnie, że słyszałyśmy! Ale u nas w Zakopanem? E, chyba jeszcze nie dotarła, na szczęście! – śmieją się dwie, może 17-letnie dziewczyny, Marta i Alicja z Zakopanego. Dodają, że dość często bawią się ze znajomymi w dyskotekach. – Tak specjalnie to się tą tabletką nie przejmujemy, ale może dlatego, że najczęściej idziemy do dyskoteki z bliskimi znajomymi, którym wierzymy – mówią dziewczyny.
– Zawsze, jak idziemy na parkiet, ktoś przy stoliku zostaje. I to nie ze względu, że mogą nam dosypać czegoś do piwa, ale zostawiamy torebki i po prostu boimy się, że ktoś nas okradnie.
Mariusz, 22-latek z Zakopanego, uważa, że te informacje o tabletkach gwałtu, to jakieś bzdury. – Ja tam chodzę od kilku już lat do pubów, dyskotek i knajp i jakoś o niczym takim nie słyszałem. Dla mnie to jakieś wymysły!
Jednak kierownik Morskiego Oka, które odwiedziliśmy w piątek razem z policjantami, nie uważa, by to były wymysły.
– Owszem, słyszałem o przypadkach dosypania czegoś do drinka. Ale nie u nas w lokalu, tylko na terenie Zakopanego – wyjaśnia kierownik Morskiego Oka.
Zakopiańska policja też uważa, że zagrożenie jest realne, choć – jak przyznaje st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy KPP Zakopane – dotychczas nie było zgłoszeń o tego typu przypadkach.
– Wiemy, że na terenie kraju coraz częściej dochodzi do przypadków dosypywania różnych substancji psychotropowych do napojów lub drinków, w tym również pigułek gwałtu – wyjaśnia rzecznik. Stąd pomysł zakopiańskiej policji, o czym już pisaliśmy, by przyłączyć się do ogólnopolskiej akcji „Pilnuj drinka”.
– Dziś właściwie kończymy całą akcję. Został nam jeszcze jeden lokal – mówią post. Agnieszka Szopińska i sierż. szt. Dariusz Stós, którzy od ponad tygodnia w ramach akcji odwiedzali zakopiańskie lokale. – Dotej pory oplakatowaliśmy ich 16 – mówią policjanci. Jak dodają, nikt nie odmówił umieszczenia w swoim lokalu plakatu informującego o akcji. Również w Morskim Oku, które odwiedziliśmy z policjantami, kierownik chętnie zgodził się wysłuchać policjantów, jaki jest cel akcji, a także powiesić plakaty.
– Słyszałem już o tej policyjnej akcji i jak najbardziej ją popieram. Czy coś da? Myślę, że z pewnością młodzież zauważy plakaty. Niektórym da to do myślenia – twierdzi kierownik Morskiego Oka.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/14

