Drogi jak... kawior
16.04.2008
Ma to wyjaśnić się wciągu kilku najbliższych dni. Można natomiast już śmiało podejrzewać, że ten góralski serek z certyfikatem UE stanie się powoli rarytasem, na którego nie każdego będzie stać. Ceny bowiem skoczą w górę, zwłaszcza w zimie.
Dyskusja na temat sposobu rozdziału stoisk z oscypkami na Krupówkach cały czas trwa i końca jej nie widać. Początkowo przymierzano się do tego, aby o stoiska mogli się ubiegać jedynie ci, którzy będą mieli prawo do produkcji oscypka z certyfikatem. To jednak okazało się prawie niemożliwe.
– Certyfikaty dla baców przydzielane czy odnawiane są co roku – tłumaczy starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. – Nie ma więc szans, aby już w kwietniu było to ustalone. Myślę, że te całe procedury rozpoczną się gdzieś w połowie maja.
Stąd i niemożność takiego rozdziału stoisk. Nie potwierdza się też, aby sprzedawcy mieli być karani za to, że obok oscypka będą sprzedawać inne sery, jak choćby równie popularne wśród turystów gołki.
– Handlarz musi sprzedawać oscypki z zarejestrowanej bacówki – tłumaczy Jerzy Zyznawski, naczelnik wydziału kontroli artykułów żywnościowych w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Krakowie. – I oprócz tego może pod inną nazwą sprzedawać inne wyroby, oczywiście zgodnie z polskimi przepisami.
Pod Giewontem rozeszła się wśród handlujących gaździn informacja, że oscypka będzie można sprzedawać jedynie np. od maja do września. Jeśli sprzedawca będzie je przechowywał w odpowiednich warunkach i będzie miał zapas towaru, może go śmiało sprzedać i później. Oczywiście poza sezonem taki oscypek może być o wiele droższy.
– Zapewne w czasie wakacji będzie taniej, bo owce są na halach – mówi Jan Gąsienica Walczak, wiceburmistrz Zakopanego. – Zimą zaś będzie to rarytas, więc i ceny pewnie będą wyższe.
Trudno na razie powiedzieć ile może kosztować zimą oscypek. To określi rynek, ale zapewne około 50 złotych latem, a zimą być może i więcej. Trudno też na razie wyrokować ile w tym roku górale będą licytować za stoiska na Krupówkach. Rok temu rekordziści dawali ponad dwa tysiące złotych miesięcznie za stoisko. Teraz niektórzy licytować mogą jeszcze więcej.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/16

