Kres biznesu z ulicy?
19.04.2008
I tak ze stolicy Tatr robi się kolejny stadion X-lecia. Mandaty wystawiane nielegalnym handlowcom nic nie dają. Rekordzista otrzymał ich już ponad pół tysiąca i nadal jego interes kwitnie na Krupówkach. Sprawą zajął się m.in. poseł Andrzej Gut Mostowy, który zgłosił interpelację w sprawie nielegalnego handlu, wskazując, że potrzebna jest nowelizacja obecnych przepisów. Bez nich władze miasta, Straż Miejska i policja są bezradne.
Zdaniem wielu turystów, w czasie sezonu wakacyjnego Krupówki bardziej przypominają bazar niż główną ulicę europejskiego kurortu.
– Tu się sprzedaje mydło i powidło – mówi pan Marian, z jednego z legalnych straganów. – Ci ludzie to szara strefa, nie płacą czynszów ani podatków i nam zabierają chleb. Interweniowaliśmy w tej sprawie w urzędzie miasta, ale powiedziano nam, że winne jest wadliwe prawo.
Potwierdzają to zresztą urzędnicy. – Prawo jest nieprecyzyjne – mówi Wiesław Lenard, komendant zakopiańskiej Straży Miejskiej. – Możemy wystawiać jedynie mandaty. Rekordzista ma ich już ponad pięćset. Często też okazuje się, że nakładane kary są nieściągalne. Dostajemy od komornika pisma, że długu nie da się wyegzekwować i sprawa jest umarzana. Dlatego wystąpiliśmy do naszego posła, aby Sejm zmienił prawo. Parlamentarzysta wystąpił z odpowiednią interpelacją do Sejmu. – Jestem przekonany, że konieczne jest wyposażenie organów walczących ze zjawiskiem nielegalnego handlu w nowe instrumenty prawne – czytamy w jego interpelacji.
– Być może konieczne jest wprowadzenie do kodeksu wykroczeń zapisu definiującego pojęcie nielegalnego handlu i stanowiącego o możliwości zajęcia nielegalnie sprzedawanego towaru. Poseł pyta również w swojej interpelacji, czy przewidywane są jakiekolwiek zmiany prawa regulujące te sprawy. Na efekty tych działań trzeba będzie jednak poczekać. Niektórzy Zakopiańczycy w ogóle nie wierzą, że ktokolwiek znajdzie lekarstwo na nielegalny handel.
– Nie dadzą im rady – śmieje się Maria Tylkowa z Krupówek. – Dla wielu osób to jedyne źródło utrzymania i stać będą bez względu na konsekwencje.
Są jednak i tacy, co popierają drobny handel. Mówią, że obwoźni handlarze sprzedający kwiaty, czy zabawki tworzą właśnie koloryt Zakopanego.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/19

