Zakopane — portal z-ne.pl

Kiedy te remonty?

24.04.2008

Kiedy te remonty?

Tym czasem drogowców na ulicach jak nie było, tak nie ma. Władze Zakopanego zapewniają, że ekipy naprawcze już są w terenie, a jedyną przeszkodą jest pogoda. Jednak nawet jeżeli aura zacznie sprzyjać, wiadomo już, że remonty potrwają co najmniej kilka miesięcy.

Tegoroczna kapryśna zima z ogromnymi różnicami temperatur dosłownie zmasakrowała zakopiańskie drogi. Poruszanie się samochodem po stolicy Tatr przypomina spacer sapera po polu minowym. Czasami dziur jest tak dużo, że nie sposób ich ominąć. Tak jest m.in. na ulicy Czecha. - Jeśli jadę do Centralnego Ośrodka Sportu, to parkingiem - mówi pan Marcin z Kościeliska. - W zasadzie oba pasy drogi są tak zniszczone, że nie da się jezdnią przejechać. Korzystam więc z parkingu, robiąc sobie objazd. Gorzej, gdy stoją tam samochody. Wtedy dla niżej zawieszonych pojazdów nie ma praktycznie przejazdu. Zastanawiam się, kto zapłaci kierowcom za zniszczone zawieszenia w ich autach? I jeszcze te pogięte felgi - oburza się kierowca.

Tymczasem okazuje się, że jeżdżący ulicą Czecha nie mają co liczyć na załatanie dziur w najbliższych dniach. - Uznaliśmy że zalewanie asfaltem tych wyrw nie ma już najmniejszego sensu - mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Jakakolwiek doraźna naprawa nie przetrwałaby zapewne zbyt długo. Dlatego zdecydowaliśmy, że na odcinku drogi położymy nową nakładkę asfaltową. Będzie to też związane z wymianą tzw. podbudowy.

Podobnie będzie z kilkoma innymi głównymi zakopiańskimi drogami, które są najbardziej zniszczone. Za kilka dni powinien się rozstrzygnąć przetarg na te poważniejsze remonty. - Będziemy się starać szybko remontować te najgorsze odcinki - zapewnia Solik. Jednak jeżeli przetargu nie uda się rozstrzygnąć lub jeżeli któryś z jego uczestników złoży protest, wykonanie prac może się odwlec w czasie nawet o kilka miesięcy.

Ale mieszkańcy narzekają również na dziury na mniejszych ulicach. - Proszę spróbować wjechać na drogę osiedlową przy byłym sklepie Albert - mówi Kazimierz Jabłoński, kierowca z Zakopanego. - Drogowcy wycięli asfalt przy dziurach, zostawili pachołki i trzeba jechać slalomem.

Władze miasta mówią, że łatania nie ma, bo pada deszcz. Od czwartku ma być już ładniej. Sprawdzimy wtedy, czy drogowcy wzięli się do roboty.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/24