Zakopane — portal z-ne.pl

Ratować salę!

25.04.2008

Ratować salę!

– Jest to własność gminy oddana w dzierżawę Związkowi Podhalan na cele kulturalne. A oni poddzierżawili wszystko innym podmiotom, a np. posiady organizują w innym lokalu, za który płacą – wyjaśniał dość skomplikowaną sytuację budynku przy ul. Kościuszki 4 zakopiański radny Jan Karpiel–Bułecka.

Dom został wybudowany przez Związek Górali, ale jego jedną trzecią przejął Bank Podhalański za udzielony kredyt. Po wojnie obiekt dostał się gminie. Ta chciała nawet przekazać Związkowi nieruchomość, ale dopóki ten prowadzi działalność zarobkową, nie można tego prawnie przeprowadzić. Obecnie w budynku m.in. mieści się restauracja, kino, fryzjer.

– Pamiętam, jakiś czas temu zorganizowaliśmy bardzo dobry koncert w sali TOS, przyjechali znani zagraniczni artyści, było wielu zaproszonych gości, przyszli posłuchać też i zakopiańczycy. Tak że widownia była pełna – wspomina radny Jerzy Zacharko. – Impreza trwa w najlepsze i nagle wchodzi facet i mówi, że koniec koncertu, że muszą się wszyscy wynieść, bo tu zaraz będzie pokazywany film. No i po imprezie!

Radny dodaje, że teraz wszystko się w ośrodku degraduje, jest to już ruina, gdzie wszystko trzeba wymienić.

– Restauracja w ogóle nie powinna tam być! – argumentował radny Karpiel. – Pomyje tylko na klatce schodowej, można do wiadra z tymi pomyjami wejść, smród... A obiekt powinien rolę służebną kulturze pełnić, bo przecież tam parę znakomitości występowało. Ma swoją historię! Ktoś powie, że pluję na własne gniazdo jako członek Związku Podhalan, ale przecież nie można na wszystkim biznesu robić!

Radny Zacharko przypomniał, że była projektowana modernizacja tego budynku na cele kulturalne, która w zasadniczy sposób miała poprawić tamtejsze warunki. – Gmina wystąpiła o warunki zabudowy, ale zostało to zablokowane ze strony prywatnej. Są bowiem różne obawy związane z tą inwestycją – mówi Zacharko. Związek rości sobie pretensje, skądinąd słuszne, do budynku. Obawia się, że gmina może okazać się złym partnerem i wypchnie go stamtąd.

Niestety, jak podkreślali radni, budynek chlubą dla miasta nie jest, a byłby mu potrzebny.

– Musimy się poważnie zastanowić, czy walczyć o salę wielofunkcyjną, czy może o to, co mamy! – stwierdziła Ewa Matuszewska, rzecznik urzędu miasta. Radny Zacharko poddał wniosek, by zorganizować spotkanie zainteresowanych stron i omówić przyszłość budynku.

HALINA KRACZYŃSKA

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/25