Biją się i filmują to telefonami
26.04.2008
Biją się głównie uczniowie zakopiańskich gimnazjów. Policja zapowiada, że będzie bacznie obserwować miasto i szukać takich osób.
Informację o ustawianych walkach gimnazjalistów podał na ostatniej sesji Rady Miasta Zakopanego radny a zarazem dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Oswalda Bazlera, Marek Donatowicz. Jak zaznacza radny, są to informacje, które udało się zebrać w czasie spotkań z dyrektorami szkół pod Giewontem.
– Nie widzieliśmy takich zdarzeń, ale słyszeliśmy o tym. To się dzieje poza szkołami, gdy uczniowie są już po lekcjach – mówi Donatowicz. – To nie jest zwykła bijatyka, z jakiegoś tam powodu. Chłopcy dzwonią do siebie, umawiają w jakimś miejscu i biją się między sobą. Swoje walki nagrywają telefonami komórkowymi.
Jak zaznacza radny, są to walki oparte na jakichś zasadach. Biją się na pięści, bez użycia dodatkowych narzędzi. Z informacji, jakie dotarły do zakopiańskich nauczycieli, wynika, że młodzież urządza walki na górnej Równi Krupowej, w okolicach szpitala powiatowego na Kamieńcu, czy na przykład pod estakadą. Bójki gimnazjalistów potwierdzają inni dyrektorzy zakopiańskich szkół.
– Były takie przypadki. Dostawaliśmy sygnały. W tym roku mieliśmy jeden. Chłopcy kręcili film aparatem komórkowym, ale nie puszczali tego do internetu – mówi Mirosław Spera, dyrektor Gimnazjum nr 1 w Zakopanem. – Zazwyczaj brało w tym udział kilka osób. Dwóch się biło, ktoś filmował, a reszta przyglądała się. Były to bójki do tzw. pierwszej krwi.
Z kolei dyrektor drugiego dużego gimnazjum pod Giewontem, Bogdan Wojnarski, przyznaje, że takie przypadki były, ale 2-3 lata temu, gdy takie ustawki były modne w całej Polsce. – W chwili obecnej nie ma u nas takich przypadków. Przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo – mówi Wojnarski.
Zakopiańscy pedagodzy przyznają, że nie wiadomo, jaka jest skala takich walk. – Wszyscy wiemy, że gimnazjum to trudny wiek dla młodzieży. W szkołach w Zakopanem zamontowany jest monitoring, więc uczniowie wychodzą poza szkołę – uważa Marek Donatowicz.
Zakopiańska policja dostała takie informacje z kilku szkół.
– Wczoraj rozmawialiśmy z policjantami z sekcji prewencji i zaplanowaliśmy działania – wyznaje Janusz Majerczyk, naczelnik sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. – Będziemy obserwować, co się dzieje w mieście z gimnazjalistami. Jakie to będą działania i kiedy się odbędą – to tajemnica.
Zakopiańska policja nie potwierdza informacji o tym, że 3, 4 lata temu było takich przypadków więcej. Nie oznacza to jednak, że ich w ogóle nie było. Jak zaznacza radny Donatowicz, trzeba o tym mówić, bo może się przecież stać tragedia.
– Kilka lat temu w Polsce robiono tajemnicę z narkomanii. Każdy wiedział, że jest, ale nikt o tym nie mówił. Trzeba mówić, żeby ci młodzi wiedzieli, że my o tym wiemy – zaznacza.
Podobnego zdania jest policja. – Tego nie można pominąć milczeniem, bo może się to zmienić w masakrę z użyciem broni – mówi naczelnik Majerczyk.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/26

