Uwaga na parzący barszcz
16.05.2008
Władze miasta już szykują się do wiosennej ofensywy, aby wyciąć groźną roślinę wszędzie tam, gdzie się da, ale powinniśmy pamiętać o tym, że i prywatni właściciele są obowiązani do niszczenia barszczu. Należy jednak zachować przy tym szczególne środki ostrożności. Barszcz Sosnowskiego, mimo systematycznego wycinania, co roku pojawia się w nowych miejscach w Zakopanem. Roślina osiąga wysokość do czterech metrów i ma liście podobne do łopianu. Lubi brzegi potoków i rzek, rośnie na poboczach dróg. Niedawno widywany był również na obrzeżach działek, jak i w naszych ogrodach.
Barszcz to wynalazek nieszczęsnych naukowców ze Związku Radzieckiego. Sprowadzono go do Polski z Kaukazu jako paszę dla zwierząt. Jednak już wkrótce okazało się, że zupełnie nie nadaje się jako pokarm dla zwierząt. Roślina wywołuje bowiem biegunkę, wymioty, a nawet krwotoki wewnętrzne. Niestety, równie niebezpieczna jest dla ludzi. Barszcz Sosnowskiego ma bowiem silne działanie toksyczne i alergizujące. Powoduje u ludzi zapalenie skóry – przebiega ono z objawami niemalże identycznymi jak poważne oparzenie.
– Przeszedłem koło rośliny i to wystarczyło –mówi Andrzej Nester. – Okazuje się, że w słońcu substancje wydzielane przez roślinę unoszą się w powietrzu. Na ramionach wyskoczyły mi bąble. Wylądowałem w szpitalu, a leczenie „oparzeń”trwało kilka miesięcy.
(BOL)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/16
