Pierwsza taka noc pod Giewontem
19.05.2008
Tej nocy przygotowano dla gości specjalne atrakcje. To w końcu pierwsza Noc Muzeów pod Giewontem. Na pewno jednak nie ostatnia, bowiem cieszyła się ogromnym zainteresowaniem.
– Zamiast siedzieć w domu przed telewizorem, odwiedźcie w sobotnią noc zakopiańskie muzea – zachęcali inicjatorzy akcji. Dodatkową zachętą było to, że wstęp do wszystkich placówek był darmowy. Pracownicy muzeów postarali się, aby nocne zwiedzanie było odmienne od tych codziennych. Zainteresowanie okazało się spore. Przed Muzeum Stylu Zakopiańskiego w willi „Koliba” jeszcze przed godziną 20 zgromadził się tłum.
– Tej nocy odkrywamy tajemnice stylu zakopiańskiego – mówi Zbigniew Moździeż z Muzeum Tatrzańskiego. – A właściwie pokazujemy tajemnice samej willi „Koliba”. Wchodzimy więc w miejsca zazwyczaj niedostępne, odgrodzone sznurami. Ta noc jest okazją do tego, aby poznać każdy cal muzeum.
Pracownicy Muzeum Tatrzańskiego dotrzymali słowa i noc w Kolibie była ciekawa. Można było złamać nieco obowiązujące na co dzień zasady i pod okiem personelu przejść za sznury. Dla tych, którzy odwiedzili Kolibę, przygotowano również inne atrakcje. Znani górale prezentowali zebranym fragmenty prozy „Na przełęczy” Stanisława Witkiewicza.
– To taka nasza wersja starych posiadów – mówił prowadzący Jan Karpiel Bułecka. – Z powieści Witkiewicza przygotowaliśmy przede wszystkim opowiadania Sabały.
W sobotnią noc na zwiedzających czekały również inne placówki, każda ze swymi atrakcjami. Galeria Władysława Hasiora przygotowała instalację artystyczną Andrzeja Mrowcy i uczniów szkoły im. A. Kenara. W Muzeum Kornela Makuszyńskiego aktorzy Teatru Witkacego czytali dzieciom fragmenty „Przygód Koziołka Matołka”.
Przemysław Bolechowski
To dobry pomysł na promocję
Ilość chętnych do zwiedzenia zakopiańskich muzeów tej nocy jednoznacznie pokazuje, że to dobra droga promowania muzeów i zachęcania ludzi do odwiedzin. Być może w przyszłym roku warto pokazać eksponaty dotąd nie wystawiane, których jest w magazynach sporo?
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/19

