Handlarze narzekają, mieszkańcy się cieszą
20.05.2008
Drobni handlarze obawiają się, że wielkie koncerny doprowadzą ich niewielkie sklepiki do bankructwa. W mieście pojawiła się już większość potentatów – Biedronka, Tescoi Carrefour. Władze Zakopanego uspokajają jednak że nie ma powodów do paniki, a zalew gigantycznych sklepów na mnie grozi.
Dla lokalnych handlarzy otwarcie kolejnego w Zakopanem sklepu wielkopowierzchniowego oznacza drastyczny spadek dochodów. Są w Zakopanem sytuacje, gdzie niewielkie sklepy spożywcze tracą płynność finansową. Są zamykane.
– Przy każdej nowej inwestycji obroty w moim sklepie spadają o jakieś 20 procent – mówi pan Stanisław, właściciel rodzinnego sklepu spożywczego w Zakopanem. – Z niezłego kiedyś interesu, teraz mój sklep stał się placówką na krawędzi opłacalności. Jeszcze kilka takich Biedronek i pójdę do nich pracować jako sprzedawca.
Co prawda decydenci mówią, że każda konkurencja jest zdrowa. Ludzi jednak się z tym nie zgadzają.
– Parę lat temu prowadziłem sklep obuwniczy – tłumaczy Andrzej Nester. – Sklep z ogromnymi stratami zamknąłem. Buty, które kupowałem w hurtowni za 15 złotych, supermarkety sprzedawały za 11.
Niepokoju lokalnych handlowców nie podzielają władze miasta.
– W tej chwili jest atmosfera, aby powstawały takie obiekty – mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Z tego co wiem jest na to przyzwolenie społeczne. Nie są to ogromne centra handlowe a sklepy o powierzchni kilkuset metrów. Myślę, że one wypełniają pustkę, jaka tworzy się w centrum miasta. Z Krupówek znikają sklepy spożywcze. Poza kilkoma już ich tu nie ma. W centrum jest po prostu za drogo.
Dlatego też powstają większe sklepy na obrzeżach miasta. Inwestuje również nasze Społem, które na Szymonach buduje właśnie większy sklep spożywczy.
Handlowcy się boją, ale za to mieszkańcy wręcz przeciwnie.
– Ja tam jestem zadowolona – mówi Władysława Giewont z Krzeptówek. – U prywaciarza cukier kosztuje 3,2 zł. A w takiej Biedronce czasem o złotówkę mniej. Przy mojej niskiej emeryturze każda oszczędność jest na wagę złota.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/20

