Płonące auto
26.05.2008
Zatrzymał się na parkingu osiedlowym przy ulicy ks. Stolarczyka. Mężczyzna, najprawdopodobniej pijany, zasnął w chodzącym aucie. Samochód zapalił się. Płonący pojazd zobaczyli z okien mieszkańcy. Zadzwonili po straż pożarną.
– Kiedyśmy go zobaczyli, rura wydechowa była już czerwona, a samochód pracował na najwyższych obrotach. Wszędzie było pełno dymu i ognia. Wszyscy bali się podejść do auta, bo mogło być na gaz. W końcu rzuciliśmy kamieniem w tylną i boczną szybę, żeby wydobyć mężczyznę. Ten zaczął do nas pyskować! – mówi jeden z mieszkańców. Do płonącego auta wyjechali strażacy. Dojechała także karetka, bo nikt nie znał stanu zdrowia mężczyzny. Jak się okazało, turyście nic się nie stało, ale auto spłonęło. Najtańszy nocleg w Zakopanem skończył się więc pokaźnymi stratami.
Tomasz Skowroński
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/26
