Chipy wyrzucone na śmietnisko
27.05.2008
Elektroniczne chipy do dziś bowiem nie zostały zainstalowane i wszystko wskazuje na to, że nie zostaną.
Pomysł na elektroniczny system identyfikacji odpadów pojawił się w 2001 roku. Wtedy gmina Zakopane razem z miejską spółką Tesko złożyły do Ekofunduszu wniosek o dotację na to zadanie. Przydzielono środki w wysokości 4,35 miliona zł.
Program elektronicznej identyfikacji powstał w 2004 roku. Jego ideą była identyfikacja i rejestracja odpadów komunalnych, które trafiają na wysypisko śmieci na zakopiańskiej Zoniówce. Systemem miały być objęte wszystkie firmy, które zajmują się odbiorem odpadów w mieście. Według pierwszych ustaleń, system miał być wdrożony do stycznia 2005 roku. Potem z roku na rok przedłużano ten termin, aż do stycznia 2008 roku.
Przez ten czas miasto zakupiło nośniki i czytniki kodów, na trzech śmieciarkach Tesko zainstalowano czytniki i komputery pokładowe. Na to wszystko wydano 113 tys. zł. Do tego zakupiono pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów za prawie 200 tys. zł. Wszystko na nic.
Do dnia dzisiejszego żadna firma na terenie Zakopanego nie wprowadziła elektronicznego systemu.
- Uzasadnienia są różne - mówi Andrzej Fryźlewicz, naczelnik wydziału ochrony środowiska zakopiańskiego magistratu.
Firma Tuś zaznacza, że ich klienci często mieszkają w niedostępnych miejscach, gdzie trudno jest dojechać nawet latem. Dlatego odpady są znoszone do samochodów w workach a nie w koszach. Poza tym, jak można było przypuszczać, nie stać ich na zakup takiego sprzętu. Z kolei Tesko to jedyna firma, która w 2004 roku rozpoczęła wdrażanie tego systemu.
- W chwili obecnej nie jest on jednak używany. Głównie z powodu dużej awaryjności - informuje Fryźlewicz.
Chodzi o błędne odczyty, częste awarie instalacji czytników, czy choćby znaczne spowolnienie pracy spowodowane koniecznością kontroli odczytu.
Pozostałe firmy działające na terenie Zakopanego również wstrzymały się z wdrożeniem systemu, gdyż - jak mówią - jest to dla nich zbyt droga inwestycja.
- Musimy więc zastanowić się, co dalej z tym zrobić. Temat bowiem jest zawieszony od dłuższego czas - zaznacza Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego.
Włodarze Zakopanego mają twardy orzech do zgryzienia, tym bardziej że rezygnacja z programu wiąże się ze sporymi kosztami.
- Stajemy bowiem wobec sytuacji, że będziemy zmuszeni zwrócić Ekofunduszowi 4,4 miliona zł - zaznacza Wawrzyniec Bystrzycki, przewodniczący Rady Miejskiej. - Skąd my teraz weźmiemy te pieniądze? Większość przecież została już skonsumowana.
Elektroniczne chipy identyfikujące odpady miały być nowością na skalę Polski. Do tej pory żadne miasto w Polsce nie wprowadziło takiego systemu.
- Problemy ze śmieciami mają inne kraje na świecie. Powinniśmy zobaczyć jak oni sobie radzą, a nie wymyślać coś nowego - podsumowuje dyskusję Adam Radko, powiatowy inspektor sanepidu.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/27

