Plaga końskich kup
28.05.2008
Fiakrzy stojący na postojach w Zakopanem tłumaczą, że zanieczyszczona jezdnia to wina niezrzeszonych górali wożących turystów. Rzeczywiście spora część dorożek jeżdżąca po Zakopanem nawet nie ma tabliczki rejestracyjnej. Czy to jednak ma znaczenie dla turystów? Końskie odchody, jak łatwo się domyślić, do małych nie należą i odpowiednio do wielkości pachną. Stąd niezadowolenie turystów, którzy albo wąchali niezbyt miłe zapachy, albo zagapiwszy się wchodzili nieopatrznie w niespodzianki pozostawione na ulicach. Płynęły skargi do straży miejskiej. Ci zapowiadają, że za tego typu niespodzianki na drodze posypią się kary.
– Będziemy wystawiać mandaty – mówi Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. – Niestety, z naszych doświadczeń wynika, że drogi zanieczyszczają dorożki, które jeżdżą okazjonalnie. Są to osoby, które trudnią się tym dorywczo i trudno je tak naprawdę namierzyć. Ale w miarę naszych możliwości będziemy karać za tego typu występki.
– My, co zresztą widać, zawsze jeśli coś się takiego wydarzy to zaraz sprzątamy. Dbamy o czystość i o nasz wizerunek. Atak to na nas spada to, co robią ci, którzy jeżdżą niezrzeszeni – mówi Stanisław Stopka, prezes zakopiańskich fiakrów.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/28
