Żebracy utrapieniem kupców i gazdów
28.05.2008
Korzystając z sezonu wycieczkowego co kilkadziesiąt metrów pojawiły się ich całe grupy. Przeszkadza to zarówno turystom, jak i właścicielom sklepów, przed którymi rozkładają się żebrzący oraz mieszkańcom, bo Rumunii są bardzo nachalni.
– To wszystko co pan widzi to są osoby przyjezdne –mówi pan Andrzej z jednego ze sklepów na dolnych Krupówkach. – Z tego co się orientuję przyjechali do nas jedni z Mołdawii inni z Rumunii. Przed chwilą musieliśmy usunąć starszą kobietę, która usiadła wprost przy wejściu do sklepu. Hamowała ruch. Gdy ją usuwaliśmy natychmiast pojawiło się trzech facetów, którzy – jak mniemam – rozprowadzają po Zakopanem żebrzących. Cała trójka obwieszona była złotymi łańcuchami i wygrażała mi pięściami. Dla nas, którzy żyją z handlu, takie osoby tonic innego jak szkodniki. Jak tylko usiądą przed wejściem od razu nikt do naszych sklepów nie chce wchodzić.
Walkę z tym zjawiskiem zapowiadają zakopiańscy stróże porządku i prawa.
– Będziemy karać mandatami i kierować wnioski do sądu – zapowiada Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. – Zapowiedzieliśmy wszystkim żebrzącym, że następnym razem, gdy ich zatrzymamy nie będzie upomnień tylko posypią się spore mandaty. Ludzie ci wprawdzie tłumaczą się, że są biedni i zbierają na jedzenie, ale według naszych informacji to zorganizowana grupa, która czerpie z tego niezłe zyski.
Kontrole na Krupówkach zapowiada też Straż Graniczna, która będzie sprawdzać, czy goście nie sprzedają np. jakiś niebezpiecznych gadżetów.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/28

