Zakopane — portal z-ne.pl

Mało o Zakopanem w samym Zakopanem

05.06.2008

Mało o Zakopanem w samym Zakopanem

Tymczasem wiele do życzenia pozostawia również to, jak miasto pod Giewontem dba o informację i promocję na swoich ulicach.

Mieszkańcy byli zdziwieni, że w czasie, gdy delegacja Zakopanego w Kapsztadzie walczyła na kongresie FIS o Mistrzostwa Świata w 2013 r., w samym mieście nie było o tym żadnej informacji. Zdaniem mieszkańców, ale głównie turystów, równie kiepsko informujemy o imprezach, jakie organizuje miasto.

Żaden gród chcący zasługiwać na miano europejskiego kurortu nie może zapominać o autopromocji. Warto zatem o ważnych wydarzeniach informować mieszkańców nie tylko poprzez media, ale i wizualną promocję czy wręcz reklamę. Pod Tatrami nie jest z tym najlepiej.

– Chodziłem w ubiegłym tygodniu po Krupówkach i szukałem informacji o Kongresie FIS w Kapsztadzie – mówi Damian Nowak z Elbląga. – Wiedziałem, że Zakopane walczy tam o organizację mistrzostw i byłem święcie przekonany, że całe miasto będzie oplakatowane i pełne ulotek o tym fakcie. Tymczasem nie spotkałem nic. Szkoda, bo taka kampania robi wrażenie na turystach. Podnosi prestiż całego miasta.

Podobne pretensje zgłaszali mieszkańcy, jak i turyści w czasie trwania w Zakopanem Dni Kultury Chrześcijańskiej. Nie rozreklamowany był namiot na pl. Niepodległości i organizowane tam koncerty. W efekcie sporo osób przechodziło obok nie zdając sobie sprawy, że można posłuchać czegoś ciekawego.

– Co rusz ktoś pytał, co dzieje się w tym namiocie – mówi pan Marian, pracujący nieopodal placu. – Ludzie słyszeli dźwięki dobiegające stamtąd, ale nie wiedzieli, co to za impreza. Brakowało plakatów, które informowałyby przy samym namiocie co dzieje się w środku.

– Rzeczywiście nie było z tym najlepiej – przyznaje Jan Gąsienica-Walczak, wiceburmistrz Zakopanego. – Mieliśmy tutaj drobne problemy z informacją. Ale człowiek uczy się na błędach. Kolejne imprezy będą już lepiej „reklamowane”. Zależy nam na jak najlepszej informacji zarówno dla mieszkańców, jak i dla turystów. Być może czas pomyśleć o tablicach informacyjnych na wzór tej, która stoi przy ulicy Kościuszki.

Taka gablota jest tylko jedna a powinno ich być kilkanaście.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/05