Monitoring straszy dilerów i chuliganów
06.06.2008
Nie po to, aby podglądać uczniów, ale żeby zapewnić im bezpieczeństwo na terenie placówek oświatowych.
Na montaż tego typu urządzeń w zakopiańskich szkołach już wydano prawie 50 tysięcy złotych. Elektroniczne czujki okazują się skuteczne. Na Krupówkach dzięki kamerom już niejeden raz udało się złapać złodziejaszków czy chuliganów. Z kolei dyrektor jednej ze szkół dzięki monitoringowi złapał jegomościa, który notorycznie podrzucał swoje śmieci do szkolnego wysypiska. Przede wszystkim jednak monitoring w szkołach to bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.
Jeszcze do niedawna montowanie w miejscach publicznych czy budynkach kamer budziło sporo kontrowersji. Wiele osób było przeciwnych podglądaniu życia obywateli i mówiło o permanentnej inwigilacji. Ale wraz z upływem lat i tu zmienia się radykalnie nasze podejście do sprawy. Teraz jeśli wiemy, że jakaś ulica czy budynek użyteczności publicznej jest monitorowany, to od razu czujemy się bezpieczniej.
Władze Zakopanego najpierw kamery zamontowały na Krupówkach i w rejonie dworcowym. Potem pojawił się pomysł, aby w kamery wyposażyć również placówki oświatowe. O pomoc finansową w przedsięwzięciu poproszono Unię Europejską. Bruksela na monitoring w zakopiańskich szkołach dała ponad 35 tysięcy zł. Trochę pieniędzy dołożył samorząd i kamery zainstalowano w szkołach podstawowych nr 1, 2, 3, 5 oraz w Gimnazjum nr 2. To nie koniec inwestycji. – Kolejny wniosek o montaż monitoringu w naszych szkołach jest już praktycznie gotowy – podkreśla Jan Gąsienica–Walczak, wiceburmistrz Zakopanego. – Jesteśmy prawie pewni, że uda się nam zdobyć na to fundusze. Kamery w szkołach montowane są zarówno w budynkach, jak i na zewnątrz. Sama świadomość, że „elektroniczne oko” rejestruje to, co np. dzieje się na korytarzach szkolnych, działa już na temperament niektórych uczniów. A zewnętrzne kamery m.in. uniemożliwiają wejście na teren szkoły osobom niepowołanym. Władze Zakopanego nie ukrywają, że monitoring to jeden ze sposobów na to, aby uchronić uczniów m.in. przed narkotykami. Choć zewnętrzne kamery przynosiły i inne korzyści. I tak na terenie jednej ze szkół złapano mieszkańca Zakopanego, który oszczędzając na wywozie śmieci, wrzucał je do szkolnych pojemników. Na Krupówkach z kolei dzięki kamerom złapano włamywaczy, którzy najpierw obrobili warzywniak, apotem pijani rozdawali przechodniom pomidory.
– Ja czuję się bezpieczniej, idąc deptakiem – mówi Maria Tylkowa z Zakopanego. – Nie ma tu już łobuzów, którzy mogliby wyrywać torebkę czy dać w łeb. Jestem za kamerami. Niech patrzą i pilnują!
Coraz mniej sklepów zabezpiecza swoje witryny np. w czasie sylwestra. Chuligani, mając świadomość, że ich zachowanie rejestruje kamera, jakoś zostawili w spokoju sklepowe szyby. Również dzięki monitoringowi udało się władzom Zakopanego ustalić los kilku nowych ławek, które kiedyś zniknęły w Krupówek. Dzięki kamerom szybko udało się je namierzyć.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/06

