Mickiewicz i Słowacki sięgnęli wczoraj bruku
21.06.2008
Do kontenerów na śmieci najpierw trafiły zbiory biblioteczne technikum. Od kilku dni przy budynku zakopiańskich „Szpulek” stoi ogromny kontener na śmieci. A w nim wyrzucone książki z biblioteki likwidowanej szkoły. W śmieciach walają się takie pozycje jak „Faraon” Bolesława Prusa czy „Niemcy” Leona Kruczkowskiego. Obok leżą też dzieła Mickiewicza i Słowackiego.
Personel likwidowanej szkoły tłumaczy, że postąpiono tak z książkami, bo były stare i nikt ich nie chciał. Jednak mieszkańcy Zakopanego zbulwersowani są tą – jak mówią – profanacją. I sami wyciągają z kontenera co wartościowsze pozycje, aby uratować książki przed wywiezieniem na wysypisko.
– Ja jak Rejtan broniłem tej szkoły – mówi Adam Kitkowski z Zakopanego, kiedyś uczący w Technikum Tkactwa Artystycznego. – Niestety, nie udało się. A teraz przeglądam to, co wyrzucono – i co mogę, to wynoszę. Podobno tych książek nikt nie chciał. Więc walają się w tych śmieciach nasi narodowi wieszcze. A przecież można było ogłosić w mediach, że kto chce, niech je zabierze. Na pewno mieszkańcy zaopiekowaliby się tymi dziełami. Są jeszcze w Zakopanem ludzie, którzy kochają literaturę! Kto jest odpowiedzialny za to, co się dzieje z książkami z biblioteki „Szpulek”?
– Proszę nie mówić, że na wysypisko wyrzucamy wielkich polskich pisarzy! – zastrzega starosta tatrzański, Andrzej Gąsienica-Makowski. – Tam znalazły się książki sprzed kilkudziesięciu lat, często zupełnie zniszczone. Ale jak mamy nazwać np. tomik Mickiewicza? – Oczywiście, sprawdzę całą sytuację – dodaje starosta.
Sprawą zainteresowaliśmy też władze Zakopanego.
– Mój zastępca już się tym problemem zajmuje – mówi Janusz Majcher, burmistrz miasta. – A książek wyrzucać nie wolno. Tak mnie wychowano, że nie wyobrażam sobie, aby książki wyrzucać do śmieci. Nawet jeśli mają po kilkadziesiąt lat.
– Książka to jest święta rzecz! – łapie się za głowę Maria Gruszkowa z Zakopanego. – Górali się uczy, że trzeba je szanować, bo dają rozum i chleb. Ideał sięgnął bruku. A raczej śmietnika.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/21

