Zakopane — portal z-ne.pl

Słońce, góry, górale i... cisza

23.06.2008

Słońce, góry, górale i... cisza

Co nie podoba się burmistrzowi? Ryczące przez całą dobę głośniki w ogródkach restauracyjnych, na które w pismach do magistratu skarżyli się zarówno mieszkańcy Zakopanego, jak i – podobno – turyści.

– Wymyśliłem hasło „Ciche Zakopane” – mówi Majcher. – Zależy mi, żeby sąsiadujące ze sobą lokale gastronomiczne nie wystawiały głośników i nie walczyły ze sobą, kto kogo zagłuszy. A teraz mamy w centrum miasta prawdziwą kakofonię. Takiemu zjawisku mówię stanowcze „nie”.

Burmistrz w piśmie do restauratorów przypomniał, że jeżeli chcą cieszyć uszy gości góralską muzyką, to oczywiście mogą to robić, ale tylko w zamkniętym lokalu.

– To nie jest moje zarządzenie. Tak stanowią obowiązujące w Polsce przepisy. Ja jedynie zapowiadam, że będę je egzekwował – mówi Majcher.

Biznesmenom, którzy nie zastosują się do przepisów i nie schowają głośników, grozi mandat w wysokości 500 zł. A jeżeli sprawa trafi do sądu grodzkiego, mogą dostać nawet 5 tys. zł grzywny.

Co na to sami zainteresowani? O piśmie burmistrza mówią chętnie, ale tylko anonimowo. Uważają, że mimo szczerych chęci burmistrz Majcher nie będzie w stanie wskrzesić martwego przepisu.

– Wszyscy na Krupówkach puszczają muzykę góralską do kotleta. A latem nie da się przecież wytrzymać w lokalu przy zamkniętych drzwiach. Ludzie się ugotują, bo mało kto ma klimatyzację. Więc nawet jak ściszymy muzykę w ogródkach, to i tak nadal będzie ją słychać na zewnątrz – mówi właściciel jednej z restauracji przy Krupówkach.

Inni podkreślają, że wieczorem w każdej szanującej się karczmie gra kapela góralska. – Muzyka na żywo ma przyciągać nam klientów. Przy zamkniętych drzwiach mija się to z celem. To jakaś paranoja. Jeśli ktoś mieszka w kurorcie, to musi się liczyć z uciążliwościami. Jeżeli ktoś kocha ciszę, to niech sprzeda mieszkanie i jedzie na wieś – oburza się menedżer jednej z karczm.

Burmistrz jest jednak nieugięty: – Wiele osób skarży się, że i o 3.00 nad ranem na Krupówkach jest hałas. Tak być nie może.

Majcher ma za sobą mieszkańców. – Mamy mądrego burmistrza – podkreśla Stanisław Łukaszczyk z Krupówek. – Często puszcza się tutaj muzykę na cały regulator, a wtedy to nawet zwierzęta mają dość. Czas zrobić porządek.

A turyści, którzy jak co roku tłumnie odwiedzają Zakopane? Ci, których pytaliśmy o zdanie, generalnie byli za pomysłem uciszenia Krupówek. Zależało im tylko na tym, by z deptaka nie zniknęli uliczni grajkowie, decydujący o kolorycie najsłynniejszej zakopiańskiej ulicy. Niektórzy przypominali, że jeżeli ktoś przyjeżdża do Zakopanego i idzie na Krupówki, to raczej nie po to, by w ciszy kontemplować uroki przyrody. – To możne robić z powodzeniem kilkaset metrów wyżej – usłyszeliśmy od jednego z turystów.

I trudno się z nim nie zgodzić.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/23