Strach przed spalarnią w centrum Zakopanego
25.06.2008
Obawiają się, że pod przykrywką budowy stacji termicznej przeróbki osadu kryje się powstawanie spalarni śmieci.
A tej – tak jak mieszkańcy Krakowa – wcale u siebie nie chcą. Mówią, że dla nich taka inwestycja za oknem oznacza koniec turystyki, z której większość żyje, i przeprowadzkę.
Mieszkańcy kilku zakopiańskich osiedli – Króle, Guty, Bachledy, Spyrkówka – od ponad dwóch tygodni znowu skarżą się na niesamowity fetor, jaki rozchodzi się z oczyszczalni.
– Jest taki smród, że trzeba szybko uciekać z podwórka, nie da się tak żyć – mówi radny Leszek Dorula, mieszkaniec jednego z tamtejszych osiedli.
– Przekroczone zostały chyba wszystkie normy „zapachowe”! Od co najmniej czterech lat tak nie śmierdziało. Prezes SEWiK codziennie nam mówi, że jutro już przestanie, ale fetor dalej się unosi. A teraz dowiadujemy się jeszcze, że nie dość, iż nam żyć nie daje oczyszczalnia, to na dodatek spółka chce budować spalarnię!
Nic więc dziwnego, że informacje i dokumenty, jakie dotarły do mieszkających w sąsiedztwie oczyszczalni osób, wywołały prawdziwą burzę.
– Dowiadujemy się nagle, że prezes chce na dniach ogłosić przetarg niby na budowę stacji termicznej przeróbki osadu, ale my wszyscy podejrzewamy się, że to nie będzie nic innego jak zwykła spalarnia – poinformował zakopiańskich radnych na komisji komunalnej Leszek Dorula.
Mieszkańcy doszli do takiego wniosku po bardzo uważnym przestudiowaniu dokumentacji, jaką udało się im zdobyć. Niepokoi ich przede wszystkim planowany 20-metrowy komin do spalania. – Jestem poważnie zaniepokojona tym, co wyczytałam w dokumentach. M.in. że odpadem jest tzw. placek filtracyjny, który ma być wywożony na składowisko materiałów niebezpiecznych. Takich niepokojących informacji jest tu więcej – skomentowała wiceprzewodnicząca rady miasta Małgorzata Cichocka.
Radni zarzucili prezesowi SEWiK, że o tak ważnej dla miasta inwestycji nie poinformował ani rady miasta, ani mieszkańców narażonych na skutki działania oczyszczalni.
– Poczuliśmy się oszukani, że po raz kolejny nie powiadomiono nas, że ta stacja będzie zagrożeniem dla ludzi i środowiska – podkreślają mieszkańcy zakopiańskich osiedli.
Prezes SEWiK Jakub Dzioboń zapewnia, że planuje budowy nie spalarni, ale stacji termalnej przeróbki osadu, gdzie zastosowana jest inna technologia, zupełnie nieszkodliwa dla ludzi i środowiska.
– Jest to proces zamknięty, podciśnieniowy, wszystko odbywa się w odrębnym pomieszczeniu, gdzie o żadnym fetorze wydobywającym się na zewnątrz nie może być mowy. Inaczej Unia nie dałaby nam środków na to – tłumaczy Dzioboń. – Obecnie takie stacje budowane są w całej Europie, często w centrach wielkich miast. Jeżeli nie pójdziemy i my w tym kierunku, to za miesiąc, dwa zacznie się u nas tragedia. A w niedalekiej przyszłości smród będzie rozchodził się trzy razy większy niż teraz!
Jak dodaje szef SEWiK, kominem będzie wydobywać się para, a pozostały po tym odpad jest nieszkodliwy. Może on być wykorzystany między innymi podbudowę dróg i do wyrobów ceramicznych.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/25

