Zadumaj się na Pęksowy...
11.07.2008
A taką chwilę na pewno przeżyjemy... na Pęksowym Brzyzku. Owszem, może ktoś się oburzyć, że proponujemy na wakacje, lato, gdy słońce świeci, kwitną jaśminy – cmentarz. Ale zapewniamy, jest to cmentarz niezwykły. Tu znajdziemy spokój, choć oczywiście – nie święty!
Stary zabytkowy cmentarz na Pęksowym Brzyzku, dziś jedna z najsłynniejszych polskich nekropolii, pamięta jeszcze czasy, gdy Zakopane było... małą, biedną i zapyziałą wioską. Jej mieszkańców, gdy zakończyli swój żywot ziemski, furką zaprzężoną w najlepsze konie wieziono właśnie na Pęksowy Brzyzek. Ale potem pod Giewont zaczęli, najpierw ze stolicy, później z całej Polski, zaglądać „panocki”. Te uczone, mądre, rozpolitykowane, te „hrube” (bogate). Wielu z nich również życzyło sobie furką oraz przy wtórze górskiej żałobnej pieśni „Krywań”, pojechać na Pęksowy. Z czasem obok gazdów, tych z Gąsieniców, Pęksów, Krzeptowskich, na cmentarzu pochowano takich sławnych Polaków, jak Kornel Makuszyński, Kazimierz Tetmajer, Władysław Orkan, Tytus Chałubiński, Stanisław Witkiewicz.
– To jest najmniej smutny ze wszystkich cmentarzy na świecie – mówi Maciej Pinkwart, autor przewodnika po Pęksowym Brzyzku. – Kiedy przychodzimy tutaj, to raczej bardziej pamiętamy, niż żałujemy. Większa część spoczywających tu osób pozostawiła po sobie coś i dlatego dzięki temu o nich pamiętamy. I tu chyba najpełniej widać horacjańską zasadę: „Nie wszystek umrę”.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/07/11
