Zakopane — portal z-ne.pl

Krupówkom już nie grozi katastrofa budowlana

07.08.2008

Krupówkom już nie grozi katastrofa budowlana

Zagrożenie pojawiło się, gdy na tarasie jednej z pizzerii woda wyrwała dziurę. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

– Natychmiast zleciliśmy specjalistom, by zeszli do korytarza Foluszowego i znaleźli przyczynę zapadnięcia się ziemi – mówi Bronisław Bublik, naczelnik wydziału inwestycyjnego Urzędu Miasta.

Zagrożenie zbadali dwaj pracownicy firmy zajmującej się wodociągami i kanalizacją. To, co zastali pod ziemią, było dla nich szokiem.

– Tam było po prostu jedno wielkie śmietnisko! – opowiada Adam Jarząbek, który z Ryszardem Zwierzchowskim badał koryto płynącego częściowo pod ziemią potoku. Dodaje, że to nie ostatnie ulewy naniosły tam zwały śmieci, grube bele, gałęzie, deski i kamienie.– Te śmieci gromadziły się przez lata i spływały tam z całego Zakopanego – mówi.

Wielki śmietnik utworzył tamę, która zatrzymała wodę. Na szczęście zapora nie była całkiem uszczelniona, więc podziemny potok znajdował jeszcze ujście. W przeciwnym razie wezbrana na skutek gwałtownych ulew woda mogłaby rozsadzić część Krupówek.

– Zrobiło się tam jezioro. Woda spiętrzyła się na półtora metra – wyjaśnia Jarząbek.

Okazało się, że woda nie tylko podmyła taras przy pizzerii, ale w dodatku wyrwała w ścianie korytarza dużą dziurę. Na szczęście mężczyźni usunęli śmieci i udrożnili kanał.

– Trochę się baliśmy, bo nie było to bezpieczne zadanie. W każdej chwili spiętrzona woda mogła nas porwać i nie byłoby gdzie uciekać. Ale w końcu jesteśmy specjalistami – śmieje się pan Adam. Gdy śmietnik został usunięty, potok popłynął swoim normalnym korytem i, jak podkreśla naczelnik Bublik, w tej chwili nie ma już żadnego zagrożenia dla Krupówek. Pozostaje załatanie ośmiometrowej dziury w ścianie tunelu, a także zabezpieczenie kanału na odcinku 40 metrów, m.in. pod budynkiem, w którym znajduje się pizzeria.

Ostatecznie o zakresie prac zdecydują hydrotechnicy. Wczoraj dwaj z nich z krakowskiego Ośrodka Usług Inżynieryjnych „Staand” też weszli do podziemnego korytarza Foluszowego i zbadali jego stan.

– Z wstępnych oględzin wynika, że samo zabezpieczenie odcinka nie wystarczy. Wymagana będzie odbudowa kanału przy użyciu nowych technologii – twierdzą stanowczo Stanisław Kwiatek i Bogdan Biel z firmy „Staand”.

Za dwa tygodnie firma ma sporządzić ekspertyzę, kosztorys i projekt, ocenić jakie prace trzeba podjąć i jaką metodą koryto rzeki ma zostać odbudowane. Potem zostanie ogłoszony przetarg na wykonawcę prac.

– Jeżeli formalności zostaną szybko załatwione i otrzymamy pieniądze, to przed zimą odbudujemy przepust na tym najgorszym odcinku, gdzie zapadł się taras – mówi Bronisław Bublik.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/08/07