Zakopane walczy z nielegalnym handlem
16.08.2008
Władze Zakopanego postawiły nielegalnym handlarzom z Krupówek ultimatum – albo wyniosą się z deptaka, albo spadną na nich wysokie mandaty i grzywny. Termin minął wczoraj, 15 sierpnia. Co będzie dalej z dzikim handlem, nie wiadomo. Sami straganiarze mówią, że ostatnio straszono ich codziennymi wezwaniami na policję i przesłuchaniami oraz konfiskatą sprzedawanego towaru. Władze Zakopanego nie chcą jednak zdradzać, jakie sankcje spadną na opornych. Po Krupówkach krąży natomiast przykład góralki, która za nielegalną sprzedaż miała iść za kratki. Jednak kobieta w ostatniej chwili zapłaciła grzywnę i nie poszła do więzienia. Na razie specjalne ostrzegawcze pismo zostało skierowane do 10 osób, które na deptaku bez zezwolenia sprzedają oscypki.
– Proponowałem im, że mogą legalnie stać na innych ulicach w Zakopanem – przypomina Wojciech Solik, wiceburmistrz miasta. Wymienia np. ul. Piłsudskiego. Ofertę złożono kilka tygodni temu i nic. – Dlatego na piśmie przypomniałem, że nielegalny handel ma zniknąć z Krupówek – ostrzega Solik. Nie kryje, że jest przyczyna ostrych rozwiązań, które miasto chce teraz wprowadzić. – Bo przychodzą do nas ci, którzy wygrali oficjalny przetarg na stoiska z oscypkami, i żądają usunięcia nielegalnej konkurencji. Musimy zareagować – mówi Solik.
Co, jeśli dalej ktoś będzie stał na Krupówkach? Władze miasta uchylają się od jednoznacznej odpowiedzi, co grozi łamiącym prawo. Mówi się o kolejnych mandatach nakładanych przez straż miejską i wnioskach o ukaranie przez sąd grodzki, ale sami handlarze obawiają się, że może być jeszcze gorzej.
– Chodziły tu patrole policji i straży – mówi nam jeden z handlarzy. – I zapowiadali, że będą nas nękać, aż znikniemy. Obiecano nam, że codziennie będziemy wzywani na długie przesłuchania, więc nikt nie będzie miał czasu na handel na Krupówkach. Nie znamy ani dnia, ani godziny – żalą się. Sprzedających oscypki dodatkowo ma zacząć kontrolować urząd skarbowy.
A co na to zwyczajni turyści, którzy przyjechali do miasta?
– Jesteśmy przerażeni tym, co dzieje się na Krupówkach – mówi Grzegorz Korzeniowski, turysta ze Starachowic. Dodaje, że widok deptaku bardziej przypomina mu warszawski stadion X-lecia, niż reprezentacyjne miejsce w centrum górskiego kurortu.
– O ile pamiętam, to w Sopocie na tzw. Monciaku takich rzeczy nie ma, a tutaj z jakichś szkaradnych stoisk skleconych z desek sprzedaje się chińskie majtki i biustonosze i kosmetyki za sześć złotych. Chwała burmistrzowi, jeśli wziął się tu za porządki – mówi turysta. – Zero tolerancji dla dzikich handlarzy to dobre rozwiązanie – uważa także Bernadetta Czaja z Wąchocka.
– To coś okropnego! Wszędzie tłumy turystów i ciężko jest przejść, a na dodatek połowa ulicy zastawiona łóżkami polowymi i dziwnym towarem. Sznurówki, cudowne kremy za grosze i inne szkaradztwa. Jeśli ktoś chce się z tym rozprawić, to bardzo dobrze! Jestem za i podpisuję się pod taką akcją obiema rękami – mówi wprost.
Podkreśla, że nie ma nic przeciwko mimom, grajkom i artystom malującym portrety, ale handlarze niech trafią na bazar. –To przecież zgroza. Na dodatek, jak szłam z dziećmi, to doskoczyła do nas Romka ze złotymi zębami i szarpiąc za ubranie zmuszała do kupna podróbek perfum. Takich sytuacji nie można tolerować w Zakopanem! – apeluje.
Innego zdania jest Maciej Żukowski, turysta z Gdańska, który uważa, że każdy chce coś zarobić i to klientom powinno się zostawić wybór, czy są zainteresowani świecidełkami z tandetnych straganów.
– Jeśli ktoś jedzie na urlop np. do Tunezji, to tam takie ulice są na porządku dziennym, a Arabowie ciągną za ręce, aby coś u nich kupić – zauważa. Dlatego przewiduje, że próba likwidacji nielegalnego handlu to walka z wiatrakami.
W ostatnim dniu wolności na najsłynniejszym deptaku w Polsce biznes kwitł w pełni. Ładna pogoda przyciągnęła na Krupówki prawdziwe tłumy. Istny raj przeżywali sprzedawcy zabawek, wisiorków i tatuaży z henny. Nikt nie myślał o zamknięciu interesu, bo długi, sierpniowy weekend to był najlepszy czas godziwych zysków.
P. Bolechowski, Ł. Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/08/16

