Zakopane — portal z-ne.pl

Urzędnicy mają procedury, a góralka czeka na pomoc

02.09.2008

Urzędnicy mają procedury, a góralka czeka na pomoc

37-letnia kobieta do tej pory nie otrzymała obiecanych 6 tysięcy zł. Urzędnicy składają winę na obowiązujące procedury, a kobieta nie ma za co żyć.

Katarzyna Bafia, matka samotnie wychowująca dwoje dzieci w wieku 14 i 16 lat, w ciągu kilkunastu minut straciła dorobek życia. Woda z potoku Bystra zalała jej mieszkanie znajdujące się w suterenie wielorodzinnego budynku przy ul. Jagiellońskiej.

Mieszkanie nie było ubezpieczone, bo nikt nie spodziewał się w górach wielkiej wody. Kobieta straciła dosłownie wszystko. Meble, odzież, sprzęty gospodarstwa domowego, pralkę, lodówkę, komputer, a nawet przygotowane już dla dzieci podręczniki szkolne. Ocalały tylko szafki kuchenne wiszące na ścianie.

Pani Bafia jest jedną z 80 osób w mieście, które dotknęła klęska powodzi. Dotknęła najbardziej.

Przed laty, po rozwodzie z mężem, została z dwójką małych dzieci i własnymi rękami dorabiała się wszystkiego.

– Teraz znów jestem w tym samym miejscu, na początku drogi, bo powódź mnie nie oszczędziła – nie kryje.

Do chwili obecnej kobieta dostała zaledwie 500 zł zaliczki i 300 zł prywatnie od burmistrza. Więcej serca okazali jej znajomi i przyjaciele, którzy – w miarę swoich możliwości – pomagali jej częściowo remontować mieszkanie.

Z pokoi trzeba było łopatą wywalać szlam, jaki naniosła woda, a raczej ściek, który wydobył się z zatkanych studzienek kanalizacyjnych i który wdarł się do mieszkania Bafii. Trzeba też było osuszać ściany, zbijać tynk i zrywać całą zgniłą podłogę. Za pół ceny znajomi pożyczyli jej suszarkę do pomieszczeń. Dobrzy ludzie dali stare, ale dobre deski. Teraz ma już podłogę w mieszkaniu. Przydałaby się jeszcze nowa wykładzina.

– Przed powodzią kupiłam meble, które zostały zniszczone, a ja muszę je dalej spłacać w ratach – mówi kobieta.

Gdy doszło do tragicznej powodzi, poszkodowanej obiecano pomoc i wysoką zapomogę. Od kierownictwa zakopiańskiego Ośrodka Pomocy Społecznej usłyszała, że może liczyć na sześć tysięcy złotych zapomogi. Do chwili obecnej jednak OPS w Zakopanem wypłacił jej 500 zł zaliczki, a wiceburmistrz Zakopanego, Jan Gąsienica Walczak, z własnej kieszeni dorzucił jeszcze 300 zł. Obiecanego odszkodowania jak nie było, tak nie ma. – Potrzebuję 10 tys. zł, aby normalnie żyć, ale i obiecane sześć tysięcy bardzo poprawi moją sytuację finansową – mówi nam zrozpaczona Katarzyna Bafia. Władze miasta wiedzą o sytuacji poszkodowanej i tłumaczą, że winne są procedury.

– Nikt z poszkodowanych nie dostał jeszcze odszkodowań – potakuje Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. Dodaje, że miasto na razie nie dostało pieniędzy, bo trzeba spełnić szereg formalności.

– W sprawie pani Bafii będę interweniował w Ośrodku Pomocy Społecznej, który ma przecież pieniądze na szybką pomoc. Obiecuję, że sprawdzę, jak przebiega procedura przyznawania finansowego wspierania tej pani – mówi Majcher.

Podobnie sprawę zwłoki tłumaczą urzędnicy z OPS-u. – W piątek dostaliśmy informację z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, że trzeba wysłać protokoły przeprowadzonych wizji lokalnych na miejscu zniszczeń – mówi Janina Spisak, kierownik OPS w Zakopanem.

Dopiero po weryfikacji dokumentów zostaną przekazane obiecane pieniądze na wypłatę odszkodowań.

– Jestem cały czas w kontakcie z panią Katarzyną Bafią, której tłumaczę, że taka jest procedura. Jednocześnie zapewniam, że jeszcze dziś będzie jej wypłacona kolejna zaliczka w kwocie 500 zł.

Kiedy poszkodowana dostanie resztę pieniędzy? Urzędnicy zapewniają, że na dniach.

Przemysław Bolechowski

Pieniądze będą

– Do 11 września pieniądze trafią do rodzin poszkodowanych przez powódź – zapewnia Małgorzata Woźniak, rzeczniczka wojewody małopolskiego. – W miniony czwartek dostaliśmy zapewnienie, że pieniądze na ten cel dostaniemy w ciągu dwóch tygodni i wtedy dalej je prześlemy Ośrodkom Pomocy Społecznej. Czy to długo trwa? Uważam, że nie. Najpierw trzeba było oszacować straty, potem kilkakrotnie zwracaliśmy się do OPS-ów o podanie ostatecznej listy poszkodowanych. Średnio na rodzinę przypadnie po około 2250 zł, ale kwota jest ustalana indywidualnie w zależności od szkód i potrzeb.

(bol)

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/02