Dlaczego Foluszowy Potok?
05.09.2008
Zakopiańscy radni pytają, czy dlatego, że na potoku stoi dom żony burmistrza Zakopanego? Burmistrz jednak zaprzecza, by to miało jakiś wpływ na wybór inwestycji. Tam sytuacja – twierdzi – jest najbardziej niebezpieczna.
W drugiej połowie lipca, po gwałtownych ulewach, jakie przeszły przez Podhale, i powodziach, które po nich nastąpiły – na dolnych Krupówkach, tuż koło willi należącej do żony Janusza Majchra, burmistrza Zakopanego, zapadła się ziemia. Pod tamtejszym tarasem powstała sporej wielkości wyrwa. Trzy dni później przepust potoku obejrzeli specjaliści, którzy go udrożnili, bo zapchany był śmieciami. Okazało się przy okazji sprzątania i oględzin, że ściana przepustu na sporym odcinku jest uszkodzona. Hydrotechnicy z krakowskiej firmy w wydanej ekspertyzie orzekli, że trzeba zniszczone koryto naprawić. Dziś na sesji radni mają zająć się uchwałą w sprawie remontu przepustu Potoku Foluszowego na działce należącej do żony burmistrza Zakopanego Janusza Majchra (musiał się zrzec działalności, gdy obejmował obecny urząd). Na ten cel zgodnie z projektem uchwały ma być przeznaczona kwota 1 mln zł, z czego 200 tys. pokryje gmina ze swego budżetu, natomiast 800 tys. będzie pochodziło z dotacji obiecanej przez premiera Grzegorza Schetynę na usuwanie szkód lipcowego kataklizmu.
– Byłem w komisji oceniającej szkody po lipcowej powodzi i wtedy mówiono, że będzie jeszcze jedna specjalna komisja, która oszacuje straty i ustali priorytety, co najpierw trzeba robić – zwrócił się do burmistrza Majchra o wyjaśnienia radny Leszek Dorula. – A tu widzę, że pewne inwestycje już idą, choć gros mieszkańców zgłaszających szkody, i to także te w mieniu komunalnym, czeka na tę komisję.
Okazało się, że jest cała lista szkód popowodziowych, m.in. na Pardałówce, Harendzie, Hutach, Gładkiem, oraz mnóstwo przepustów w centrum miasta, na przykład na ul. Tetmajera czy w parku miejskim. Jednak z całej tej listy zweryfikowanych przez komisję z urzędu wojewódzkiego szkód wybrana została i w pierwszej kolejności ma być zrobiona oraz sfinansowana z obiecanej przez rząd dotacji – naprawa Foluszowego Potoku na działce, na której stoi dom żony burmistrza i któremu to zagraża bezpośrednio.
– Mamy głosować na sesji nad tym jednym zadaniem, które pochłonie większość przyznanej dotacji. Dlaczego tylko na to zadanie mamy przeznaczyć pieniądze, i to w dodatku należącej do pana żony? A co z innymi? Dlaczego nie ma przygotowanego całego pakietu uchwał na inne szkody – pytał przewodniczący rady miasta Wawrzyniec Bystrzycki.
Radni domagali się od burmistrza, aby rozdzielił kwotę 1 miliona 400 tysięcy zł dotacji również na pozostałe inwestycje. – Tam, na dolnych Krupówkach, jest najniebezpieczniej. Niestety, pech chciał, że to stało się akurat na działce należącej do mojej żony – tłumaczył się radnym burmistrz Majcher. – Pod tarasem powstała olbrzymia wyrwa i dziura w ścianie na 10 metrów kwadratowych! To zagraża Krupówkom. Tam na razie nic groźnego się nie dzieje, jednak jak przyjdą deszcze czy ulewy, może powstać problem – dodał.
Jak dodał Bronisław Bublik, naczelnik wydziału inwestycyjnego, z powodu wyrwy w przepuście nastąpiła niekontrolowana migracja wody z potoku w kierunku Krupówek.
– Zaplanowane na ten rok odmulenie Foluszowego oraz remont przepustu na dolnych Krupówkach musimy zrobić – zaznaczył naczelnik.
Jak dodał, te dwa zadania zostały wybrane dlatego, że można je robić bez długotrwałych procedur, tylko na zgłoszenie.
– A zgodnie z zasadami przyznania dotacji na szkody popowodziowe mamy czas na złożenie wniosku wraz z podpisaną z wykonawcą umową do 15 września br. – wyjaśniał Bublik. – Innych zadań nie jesteśmy w stanie do tego czasu przygotować. Mamy zrezygnować z tych pieniędzy?
Halina Kraczyńska

