Wolontariusze rozdawali cebulki żonkili, by pomóc chorym z hospicjum
22.09.2008
Tradycyjnie już jesienią w ramach akcji Pola Nadziei wolontariusze rozdawali po mszach świętych cebulki żonkili.
– Trochę jest zimno, ale co tam! Ważne, że ludzie są hojni i dzielą się groszem – śmieją się uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Zakopanem, którzy od rana z koszyczkami pełnymi cebulek i z puszkami, w koszulkach z napisem„ Pola Nadziei”, proszą o datki dla chorych.
Dochód z kwesty zasili skromny budżet zakopiańskiego hospicjum, które – jak podkreśla Anna Węglarz, prezes Stowarzyszenia – coraz bardziej jest potrzebne naszemu starzejącemu się społeczeństwu.
Niestety, chorych, którzy wymagają stałej opieki hospicyjnej, stale przybywa. Z roku na rok coraz więcej rodzin zgłasza się do hospicjum z prośbą o pomoc dla ich bliskich. W Zakopanem bowiem nie ma ani oddziału opieki paliatywnej, ani geriatrii.
Środki, które zakopiańskie hospicjum dostaje z różnych źródeł – m.in. z Wojewódzkiego Centrum Pomocy Rodzinie, z nawiązek sądowych z Zakopanego i Nowego Targu, z darowizn – pokrywają około 60 procent wszystkich kosztów działalności placówki. Pozostałe 40 procent trzeba zdobyć.
Zakopiańskie hospicjum boryka się nie tylko z brakiem pieniędzy. Mimo licznych obietnic radnych, jak i władz miasta, ciągle nie ma też lokalu, gdzie w godziwych warunkach mogliby chorzy ludzie odchodzić z tego świata.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/22

