Czy gmina Zakopane odsprzeda długi?
23.09.2008
Około 8 milionów 390 tysięcy złotych na koniec sierpnia wynosiło zadłużenie podatników wobec do gminy Zakopane. Największym dłużnikiem jest PKS Zakopane sp. z o.o., które zalega z podatkami na kwotę ponad pół miliona. Radni rozważali, czy nie sprzedać niektórych, szczególnie tych od lat niespłacanych, długów firmom windykacyjnym lub przynajmniej czy nie umieścić zalegających z podatkami na publicznej liście... dłużników.
– Kwota 8 milionów388 tysięcy i 785 złotych zadłużenia z tytułu niezapłaconych podatków z całą pewnością zmniejszy się, albowiem część podatku zostanie jeszcze do końca roku uregulowana – wyjaśnia Helena Mamcarz, naczelnik wydziału finansowo budżetowego w zakopiańskim urzędzie miasta.
Zagrożone jest jednak odzyskanie przez gminę półtora miliona, z którego spłatą od ubiegłego roku zalegają gminni dłużnicy.
– Większością tych spraw zajmie się komornik – podkreśla pani naczelnik. Problem będzie jedynie z odzyskaniem około 400 tysięcy złotych od dwóch podatników, którzy uchylają się z płaceniem podatku od nieruchomości.
– Jeden z nich jest winien naszej gminie 286 tysięcy złotych. Drugi – 96 tysięcy. Obydwie te sprawy zostały zaskarżone do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. I dopóki ten organ nie zajmie stanowiska, co może trwać latami, dopóty gmina nie może przedsięwziąć żadnych dalszych działań, na przykład postępowania karnego – tłumaczyła zakopiańskim radnym z komisji ekonomiki naczelnik Mamcarz. Największym dłużnikiem gminy jest PKS Zakopane sp. z o.o. Jego zaległości z tytułu niezapłaconego podatku od nieruchomości wynoszą 243 tysięcy złotych, podatku od środków transportu zaś – 303 tysięcy złotych.
– W stosunku do tego dłużnika mamy zabezpieczony tytuł wykonawczy. Sprawą zajmie się komornik – podkreśla naczelnik.
Prezes PKS Sylwester Morańda wyjaśnia, że bieżące zobowiązania reguluje, a zaległości podatkowe są z czasów, gdy PKS był państwowy. – Wstrzymaliśmy spłatę zaległych zobowiązań do końca sierpnia, bo według wstępnej umowy z gminą miały one być wymienione na działkę przed dworcem. Gmina miała nam jeszcze dopłacić – twierdzi Morańda. – We wrześniu otrzymałem informację z gminy, że ta nie jest zainteresowana zamianą. Skieruję pismo do burmistrza z wezwaniem o wydanie działki z powodu bez umownego korzystania z niej przez gminę.
Radni wystąpili o opinię prawną, czy gmina może sprzedać długi lub umieścić dłużników na liście.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/23

