Starsza pani i kobieta w ciąży broniły budy
27.09.2008
Właściciele budy nie poddali się łatwo. W środku straganu zamknęła się 76-letnia właścicielka Maria Sichelska i jej wnuczka w zaawansowanej ciąży Paulina Jędrol. Do akcji wkroczyła policja i zrobiło się naprawdę gorąco. Ostatecznie jedną osobę zatrzymano, a babcię i wnuczkę wyprowadzili policjanci. Drewniany stragan został zaś pocięty na kawałki i rozebrany.
Jak zapowiadali, tak zrobili. Inspektorzy nadzoru budowlanego z Zakopanego, po nieudanej próbie w ostatnią środę, znowu pojawili się przy jednym ze straganów Wraz ze specjalistyczną firmą i policją stawili się pod Gubałówką o szóstej rano. Właściciele zażądali okazana wyroku sądowego o usunięciu budy, a gdy urzędnicy takowej nie okazali, w budce zamknęły się właścicielka Maria Sichelska i jej wnuczka. Stragan otoczyło kilkanaście wzburzonych osób – rodzina handlujących oraz właściciele sąsiednich budek, którzy znajdują się w podobnej sytuacji.
Po kilkudziesięciu minutach negocjacji i rozmów policji z nadzorem budowlanym podjęto decyzję o rozebraniu straganu siłą. Pracownicy wynajętej firmy odcięli kłódkę i zawiasy drzwi i je wyważyli. Mimo protestów właścicieli wynieśli ze straganu oscypki i pozostały towar. Potem już piłami spalinowymi kawałek po kawałku rozbierali stragan, mimo że w środku przebywała babcia z ciężarną wnuczką. Wybuchła awantura.
Policja odciągała od straganu protestujących siłą. Jedną osobę zamknięto w radiowozie. Budkę otoczył szczelny kordon policjantów – i wtedy funkcjonariusze wyprowadzili siłą ze środka właścicielkę i jej wnuczkę, którą odwieziono do szpitala. – Żadnych papierów mi nie pokazali – mówiła zdenerwowana Maria Sichelska. – To dlaczego miałam wyjść? Na chama mnie wzięli i wyciągnęli jak jakiegoś przestępcę. Ten stragan to było moje miejsce pracy.
Akcji broni nadzór budowlany, który przypomina, że właściciele dostali powiadomienie, iż ich stragan zostanie rozebrany.
– Mnie osobiście żal tych ludzi, którzy tutaj tracą miejsce pracy, ale jestem przedstawicielem prawa i musi ono być egzekwowane, choćbym w sercu miał co innego – tłumaczy Jan Kęsek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/27

