Zakopane — portal z-ne.pl

Rodziny zastępcze pilnie poszukiwane

27.11.2008

Te młodsze trafią do rodzin zastępczych czy rodzinnych domów dziecka. Jak jednak ostrzega zakopiańskie środowisko, problem w tym, że takich na Podhalu brakuje. Obecnie na terenie powiatu tatrzańskiego działa 60 rodzin zastępczych.

– Ale to są rodziny spokrewnione, czyli, że dziecko wychowuje na przykład babcia, czy ciotka – mówi Krystyna Juraszek, dyrektorka Centrum Wsparcia Dziecka i Rodziny w Zakopanem, które to prowadzi jedyny na Podhalu dom dziecka. Rodzin zaś niespokrewnionych, które opiekowałyby się dziećmi niespokrewnionymi brakuje.

– Uważam, że to bardzo dobry kierunek, aby dziecko trafiło do rodziny zastępczej. To dobre rozwiązanie zwłaszcza dla dziecka. Ale takich rodzin brakuje – tłumaczy Juraszek. Jak podejrzewa, chętnych nie ma, bo opieka nad takim dzieckiem, to ogromna odpowiedzialność.

– Człowiek dostaje pod swoją opiekę dziecko, którego nie zna, nie wie, jak ono się wychowywało, jakie ma nawyki – tłumaczy. – Inaczej jest z babciami i dziadkami. Biorą oni pod opiekę swojego wnuczka, którego znają od urodzenia. A i te rodziny mają spore problemy z wychowaniem. CWDiR organizuje dla nich cykliczne spotkania z dyskusjami, a także opiekę pedagoga.

Pod Giewontem brakuje również drugiej „instytucji”, która wedle nowej ustawy miałaby zaopiekować się dziećmi młodszymi niż 7 lat – Rodzinnych Domów Dziecka. Obecnie w Zakopanem działa tylko jeden taki dom. Drugi może powstać – rodzina z Murzasichla jest zainteresowana – ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.

Władysław Filar wraz z żoną od 16 lat prowadzi rodzinny dom dziecka. Wychowują 4 dzieci biologicznych i 7, która mówi do nich wujku i ciociu. Pan Władysław uważa, że brak zainteresowania taką formą pomocy dzieciom, może wynikać z tego, że to duża odpowiedzialność i ciężka praca.

– To nie jest zadanie na osiem godzin dziennie. To cała doba. Nie ma świąt, weekendów, czy urlopów – wylicza Filar. Poza tym uważa, że mają tutaj znaczenie kwestie finansowe, bo żeby utrzymać dom, gdzie mieszka kilkoro dzieci, trzeba mieć jakieś pieniądze.

– Nie wiem, w jaki sposób za dwa lata zostanie kwestia małych dzieci rozwiązana. Bo co będzie, gdy zajdzie potrzeba umieszczenia małego dziecka z naszego terenu w rodzinie zastępczej, której nie ma? Gdzieś przecież to dziecko będzie musiało trafić. Tylko gdzie, i do kogo? – pyta Władysław Filar. Do wejścia przepisów pozostało jeszcze trochę czasu, który należy zapewne wykorzystać na przekonanie ludzi do rodzicielstwa zastępczego. Żaden pracownik nie zastąpi ciepła, jakie dziecko może znaleźć w prawdziwym domu.

Łukasz Bobek

Koszty

Oprócz korzyści polegających na prawidłowym rozwoju małego człowieka, rodziny zastępcze to także oszczędność. Utrzymanie dziecka w domu dziecka to koszt ok. 2500 zł na miesiąc. W rodzinie zastępczej to ok. 700 zł. Być może stawki te zostaną podniesione.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/27