Zakopane — portal z-ne.pl

Latarnie nie świeciły, a telefon nie działał

02.12.2008

Latarnie nie świeciły, a telefon nie działał

Co gorsza, miejski numer telefonu, gdzie można przez całą dobę zgłaszać awarie oświetlenia ulicznego, również się zepsuł. Można było dzwonić i dzwonić – i nic. Zima ma to do siebie, że zmrok zapada szybko, tymczasem latarnie uliczne przy pl. Niepodległości znów nie działały.

– Rozumiem, że może się zdarzyć awaria – denerwuje się Witold Sołtys, mieszkaniec Zakopanego. – Codziennie zostawiam na tutejszym parkingu samochód i idę na zakupy. Przez ostatnich kilka wieczorów ciemności były totalne. Pomijam już fakt, że człowiek co chwila się potykał, a ja nawet wdepnąłem w to, co koń zostawił na drodze. Bałem się też o swój samochód. Jeśli parking jest nieoświetlony, to automatycznie ułatwiamy pracę złodziejom.

Nie bez przyczyny mówi się, że okazja czyni złodzieja. Władze Zakopanego na swojej stronie internetowej podają specjalny numer telefonu, na który bez względu na porę dnia i nocy można zgłosić awarię, nagrywając wiadomość na automatycznej sekretarce. W niedzielę sekretarka się nie włączała. Problemem było nawet ustalenie, gdzie tak naprawdę znajduje się stanowisko do odbierania zgłoszeń.

– To numer do zakładu energetycznego – domyślał się indagowany przez nas burmistrz Janusz Majcher. Potem urzędnicy podali informację, że aparat do odbioru zgłoszeń znajduje się w budynku urzędu. W końcu okazało się, że alarmowy numer należy do firmy komunalnej Tesko.

– Problem być może wziął się stąd, że sekretarka zgłaszała się po sześciu sygnałach – tłumaczy Wojciech Solik, wiceburmistrz. – Ktoś zdenerwowany awarią mógł się nie doczekać jej włączenia. Kazałem już to zmienić i automat nagrywający obecnie włącza się prawie natychmiast, czyli po dwóch sygnałach.

Okazało się, że pan wiceburmistrz nie ma racji. W niedzielę – po interwencji Czytelnika, gdy sami usiłowaliśmy się dodzwonić na telefon alarmowy, sekretarka milczała jak zaklęta. Nawet po sześciu próbach nikt w słuchawce się nie odezwał. Burmistrz Solik zapowiada wyjaśnienie całej sprawy, tak aby w przyszłości podobne sytuacje już się nie zdarzały.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/02