Brak śniegu to rajd rogowców
18.12.2008
Bez względu na to, czy mają co robić czy nie, gmina i tak musi im płacić za zimowe utrzymanie dróg. Tak ciepłego grudnia w Zakopanem nie było już od wielu lat. Termometry pokazują non stop dodatnie temperatury a śniegu poza stokami narciarskimi nie ma. Z tego cieszą się drogowcy. Okazuje się bowiem, że firmy, które powinny zajmować się odśnieżaniem i zimowym utrzymaniem dróg bez względu na to ile mają roboty, dostają takie same pieniądze. – To jest na zasadzie ryczałtu – tłumaczy Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Drogowcy dostają więc pieniądze za gotowość. Firma musi przecież posiadać odpowiedni sprzęt i ludzi, tak aby na wypadek ataku zimy natychmiast zareagować.
W obecnej sytuacji na nietypowej aurze korzystają właśnie firmy drogowe. A gmina tak czy siak musi zawarte w umowie pieniądze wypłacić. Jednak nie martwią się tym władze Zakopanego, które twierdzą że od kilku lat zima pod Tatrami przychodzi późno, ale i też potem dłużej trzyma.
– Nie będziemy stratni – zapewnia Solik. – Taka sytuacja, że zima przychodzi później niż zwykle zdarza się od kilku lat. Potem zazwyczaj śnieg i mróz trzyma nie do końca marca, a minimum miesiąc dłużej. Więc i drogowcy będą mieli dodatkową pracę i wydatki. Choć oczywiście byłoby miłe gdyby płaciło się firmom od wykonanej pracy i za oszczędzone pieniądze remontowało chodniki.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/18
