Ruszą z kopyta
02.01.2009
W 2009 roku gmina Zakopane liczy na dochody rzędu ok. 74 mln zł. Ale wydać chce o wiele więcej, bo aż 97 mln 718 tys. zł. Deficyt w kwocie 23 mln 656 tys. zł, jak wyjaśniał burmistrz, zostanie pokryty z zaciągniętego kredytu. Jednak na koniec przyszłego roku zadłużenie miasta nie przekroczy 40 proc. dochodów budżetu (dopuszczalna granica to 60 proc.). Ponad 30 mln przeznaczonych zostanie na inwestycje, przede wszystkim na naprawę i remonty dróg oraz chodników, m.in. ul. Broniewskiego, Piłsudskiego (dokończenie chodnika), rewitalizację placu Niepodległości, Kościuszki.
– Pieniądze na drogi są owszem, wielkie, ale według mnie niesprawiedliwie podzielone, bo według okręgów wyborczych – stwierdził opozycyjny radny Władysław Łukaszczyk.
Z kolei jego klubowy kolega, Jerzy Zacharkowy liczył, że realne zadłużenie gminy na koniec 2009 r. będzie wynosiło nie 39,1 proc., ale w rzeczywistości 51 proc. – Czy w dobie kryzysu, gdy Polsce grozi spowolnienie gospodarcze, budżet nasz może być tak niefrasobliwie skonstruowany – pytał Zacharko. – Żyjemy na kredyt! Burmistrz Majcher po raz chyba piąty już wytłumaczył opozycyjnym radnym, że, owszem, budżet jest odważny i ambitny, ale jest on otwarty. Po raz kolejny też wyjaśnił radnym, dlaczego niektóre inwestycje nie są robione. Przypomniał, że opóźniają je niezałatwione sprawy własnościowe gruntów pod drogi i chodniki. I okręgi nie mają tu znaczenia.
– Z tych naszych planów będziemy chcieli wykonać jak najwięcej – stwierdził Majcher. – Ale jeżeli będzie kryzys, to wtedy zostanie zrobiona korekta, z czegoś będziemy musieli zrezygnować.
(hak)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/02

