To nie mróz ją zabił
06.01.2009
Jednak, jak przyznaje Janina Spisak, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej, pani Zofia nie chciała korzystać z pomocy. Od lat nie wpuszczała do siebie pracowników socjalnych ani lekarzy. MOPS wystąpił do sądu, by ten bez jej zgody zdecydował o jej umieszczeniu w Domu Pomocy Społecznej, ale sąd nie wydał takiego orzeczenia.
– Raz tylko udało się jej sąsiadce namówić ją do pobytu w szpitalu okulistycznym. Wtedy mogliśmy wejść i wymalować jej, wspólnie z TBS, mieszkanie, posprzątać – wyjaśniała dyrektor Spisak. – Pani Zofia otrzymała też grzejnik elektryczny, bo nie miała już siły palić w węglowej kuchni. Codziennie dostawała gorący posiłek z Caritasu.
Pani Zofia zostawiła osiem psów, które – jak zapewnia komendant straży miejskiej Wiesław Lenard – zostały zabezpieczone przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Nie zagrażają niczyjemu bezpieczeństwu. Za 700 zł zakupiono dla nich z miejskiej kasy karmę. Psy znajdą schronienie albo w schronisku w Nowym Targu, albo w Krakowie.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/06

