Zakopane — portal z-ne.pl

Jabłuszka i dętki są niebezpieczne

07.01.2009

Jabłuszka i dętki są niebezpieczne

Na mniejszych stokach królują jabłuszka, pontony i gumowe dętki. Niestety podczas ślizgów często okazuje się, że te przypadkowe urządzenia bywają niebezpieczne. Kilka dni temu sześcioletni chłopiec na dętce zjeżdżał z Gubałówki. W wielką prędkością wpadł do rowu i uderzył w ziemną skarpę. Wyglądająca z pozoru zupełnie niewinna zabawa na stoku na jabłuszku, czy dętce, w rzeczywistości może nieść ze sobą spore zagrożenie. Na tego typu wynalazkach łatwo jest rozwinąć sporą prędkość, zaś o wiele trudniej jest ją wyhamować. A konsekwencje wypadków podczas takich wyścigów często są bardzo poważne. Chłopiec, który zjeżdżał na dętce z Gubałówki w ciężkim stanie trafił do szpitala w Zakopanem.

– Z relacji świadków wiemy, że dziecko zjeżdżało bardzo szybko i wpadło do rowu biegnącego w poprzek zjazdu – mówi Sylweriusz Kosiński, wicedyrektor zakopiańskiego szpitala. – Chłopiec wybił się na jednym brzegu rowu i uderzył w przeciwległą skarpę. Do nas trafił w stanie ciężkim. Miał poważne urazy głowy, obrzęk mózgu i był nieprzytomny. Dlatego zdecydowaliśmy, że trzeba go przenieść do Krakowa. Teraz znajduje się pod opieką lekarzy z Prokocimia.

Niestety, jak się okazuje takie niebezpieczne zabawy zdarzają się pod Tatrami bardzo często.

– Pamiętam wiele wypadków spowodowanych przez zjeżdżanie na dziwnych przedmiotach – przyznaje Adam Marasek, ratownik TOPR. – Były przypadki, że nieodpowiedzialni turyści urządzali sobie zjazdy na przykład z Kasprowego Wierchu na kajaku czy pontonie. A tego typu eskapady często kończą się bardzo poważnymi urazami. Najlepiej więc w ogóle takich zjazdów nie urządzać. Jeśli już chcemy dzieciom sprawić nieco frajdy to trzeba zabrać je na łagodne stoki, gdzie jest miejsce, aby wyhamować, trasa nie jest stroma i nie ma na niej żadnych niespodzianek. Dwa lata temu na Gubałówce zjeżdżając na jabłuszku kilkuletni chłopiec wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Zginął na miejscu.

Przed laty na Nosalu wieczorem młodzi ludzi zjeżdżali po trudnej stromej trasie na plastikowych sankach. Jedna z osób nie zdążyła wyhamować i z impetem uderzyła w budynek.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/07