Burmistrz Zakopanego pod lupą prokuratora
17.01.2009
– Śledztwo zostało wszczęte pod kątem art. 231 kodeksu karnego, czyli działania na szkodę interesu publicznego, w tym wypadku na szkodę miasta. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności – tłumaczy Ludwig Huzior, prokurator rejonowy w Muszynie. Nie zdradził nam jednak szczegółów co do treści zarzutów. Jak podaje lokalne radio „Alex”, sprawa dotyczy głównie usuwania szkód, jakie powstały po lipcowej powodzi pod budynkiem należącym do spółki Majcher S.A.
Na wrześniowej sesji zakopiańscy radni podjęli uchwałę o przekazaniu miliona złotych ze środków rządowych na remont zniszczonego koryta Foluszowego Potoku. Na tarasie przy budynku, którego właścicielem jest żona Majchra, powstała nagle dziura. Radni opozycji mieli w tej sprawie dużo zastrzeżeń twierdząc, że są inne miejsca bardziej zniszczone przez powódź. Ponadto podnieśli zarzut, że burmistrz wykorzystuje publiczne środki do prywatnych celów. Klub radnych PiS skierował więc wniosek do Regionalnej Izby Obrachunkowej i prokuratury o zbadanie tej sprawy.
– Przekazując milion złotych z publicznych pieniędzy, chcieliśmy mieć pewność, że wydajemy je na naprawy w majątku gminnym – wyjaśnia powody złożenia doniesienia Jerzy Zacharko, radny PiS. – Pytaliśmy, czy tam jest przepust gminny, czy była przeprowadzona inwentaryzacja, czy ten przepust znajduje się w wykazie środków trwałych gminy Zakopane i wreszcie – czy ten przepust nie jest przypadkiem częścią składową budynku należącego do przedsiębiorstwa handlowego Majcher S.A.? Na te pytania nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
Zdaniem opozycji w sprawie przekazania środków na usuwanie szkód przy Potoku Foluszowym nie powinien decydować urząd miasta Zakopane.
– Na mocy Kodeksu Postępowania Administracyjnego w tej sprawie powinien decydować inny urząd – dodaje Zacharko.
Ale to nie koniec zarzutów. Zdaniem opozycji nieprawidłowością jest fakt, że firma Majcher S.A. nie płaci dzierżawy gruntu, który zajmuje to przedsiębiorstwo. Radny twierdzi, że jest to działka należąca do miasta, a wskutek braku płatności miasto ponosi duże straty.
Burmistrz Janusz Majcher mówi, że oficjalnie nic nie wie o prowadzonym śledztwie. Uważa, że wszelkie sprawy przeciwko niemu, a ta ostatnia – jak wyjaśnia, jest kolejną – kierowane do prokuratury przez opozycję mają tylko jedno na celu – odciągnięcie go od pełnienia obowiązków burmistrza.
– Jak tylko zasiadłem w tym fotelu, od razu oddano mnie do prokuratury – przypomina Majcher. Uważa on, że wszystko, co robi, robi zgodnie z przepisami i obowiązującymi go procedurami. – Potok Foluszowy jest skomunalizowany – tłumaczy burmistrz. – Cieszę się, że wtedy w lipcu, gdy nagle zapadł się taras, nikomu nie stała się krzywda, albo że część Krupówek nie zapadła się. Musieliśmy to naprawić w pierwszej kolejności.
Dotychczas prokuratura w Muszynie nie postawiła burmistrzowi żadnego zarzutu.
Krzysztof Stasik, (hak)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/17
