Z Zakopanego psy trafiły do Krakowa
20.01.2009
Zmarła niedawno pani Zofia w niewielkim lokalu komunalnym, w drewnianym domku położonym tuż przy rondzie Kuźnickim, stale trzymała kilkanaście psów. Na uciążliwe sąsiedztwo skarżyli się zarówno lokatorzy domu, jaki turyści, którzy spacerując bulwarami Słowackiego, niejednokrotnie byli atakowani przez niewielkie, ale zdziczałe pieski.
– Latem nie dało się otworzyć okna – mówi jeden z sąsiadów pani Madydowej. – Taki smród wydobywał się z jej mieszkania. Tam na podłodze była warstwa psich odchodów. A poza tym psy gryzły przechodniów. Nie pomogło nawet postawienie ogrodzenia, które czworonogi z łatwością przeskakiwały. Po śmierci pani Madydowej władze miasta szukały miejsca, gdzie psy będzie można umieścić. Na początku myślano o najbliższym schronisku w Nowym Targu. Ale tam odmówiono przyjęcia psów z Zakopanego.
– To są zdziczałe osobniki, które nie potrafią żyć z ludźmi, i są agresywne w stosunku do innych zwierząt. Jakiś czas temu odebraliśmy pani Zofii część psów i te trafiły do Nowego Targu. I sprawiały tam kłopoty – zaznacza Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. Stąd teraz odmowa nowotarskiego schroniska.
Dzięki pomocy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami osiem psów przyjęło schronisko w Krakowie. Jeden z psiaków został u członka TOZ.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/20
