Rażące prądem zapalniczki modną pamiątką spod Tatr
26.01.2009
Jak się okazuje, to co sprzedaje się na straganach w Zakopanem, zależy wyłącznie od dobrej woli sprzedających. Nikt nie wie, czy zabawki z elektrowstrząsami nie okażą się niebezpieczne dla zdrowia. Wiadomo tylko, że jeśli taki gadżet dostanie się w ręce osoby, która ma wszczepiony rozrusznik serca, to konsekwencje jego użycia mogą być bardzo groźne.
– Kupiłem zapalniczkę, która razi prądem – cieszy się Marcin Gaweł z Ząbek pod Warszawą. – Sprzedawczyni mówiła, że jak ktoś będzie chciał ją zapalić, to go mocno kopnie. Próbowałem i rzeczywiście bardzo szczypie, tak jakby parzyło. Mamy frajdę, jak komuś, kto nie wie jak to działa, dajemy, żeby sobie nacisnął.
Tego typu gadżetów jest pod Tatrami więcej, najczęściej można je dostać u nielegalnych handlarzy. – U mnie tego nie ma, ale wiem, że są takie zabawki – mówi Stanisław Łukaszczyk z kramu przy Krupówkach.
– Jeszcze zdarzy się nieszczęście... Niestety, władze miasta są bezsilne. – To sprzedawca bierze odpowiedzialność za przedmioty, które sprzedaje – podkreśla Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Ale jeśli komuś zaszkodzi taki gadżet, może się to dla handlarza skończyć w sądzie.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/01/26

