Egzotyczni goście pod Giewontem
02.02.2009
Jeszcze dziesięć lat temu trudno było spotkać niepolskiego turystę na zakopiańskich Krupówkach, a jeżeli już – zdarzało się to dość rzadko. A potem zaczęły się masowe przyjazdy pod Tatry turystów zza wschodniej granicy. Do Rosjan i Ukraińców górale zdążyli się już przyzwyczaić. Teraz pojawiają się przedstawiciele kolejnych krajów.
– Było sporo turystów z Azji – twierdzi Marcin Zubek, prezes Związku Podhalan Oddział w Zakopanem. – Odwiedzili nas turyści z Chin, Japonii. Nie zawiódł też Zachód. Bardzo dużo przyjeżdża Anglików, ale temu się nie dziwię. Spora część naszych rodaków tam mieszka i przyciąga turystów z tamtego kraju. Jesteśmy również popularni wśród Włochów czy Węgrów.
Rzeczywiście, coraz częściej na Krupówkach czy na Kasprowym Wierchu można spotkać zagranicznych turystów.
– Naszych rodzimych turystów jest mniej, więcej jest za to z innych krajów– potwierdza Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego. – Osobiście często słyszę język rosyjski i coraz częściej angielski. Coraz więcej Słowaków też u nas gości. Podejrzewam, że jesteśmy dla naszych południowych sąsiadów dobrym miejscem do robienia zakupów.
– Egzotycznych turystów rzeczywiście jest sporo – przyznaje Maria Tylkowa z zakopiańskich Krupówek. – I mimo barier językowych czasem nawet coś u nas kupią. Smakują im oscypki, ale podobają się im też takie typowo góralskie wyroby, jak kierpce, swetry czy czapki. Dobrze, że choć ci nie zapominają o Tatrach, bo naszych rodzimych turystów jest jakby trochę mniej. Mam nadzieję, że to tylko w tym roku tak będzie!
Oczywiście główną przyczyną tego zjawiska jest słaba złotówka. To powoduje, że dla tych, którzy u siebie w kraju zarabiają w euro lub w dolarach – w Polsce i w Zakopanem nagle zrobiło się taniej niż w wielu innych krajach. Zresztą i nasi rodzimi turyści coraz częściej zamiast wyjazdów zagranicznych planują wypoczynek we własnym kraju. Dla naszych rodaków wyjazdy zagraniczne stały się bowiem wyjątkowo drogie.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/02

