Zakopane — portal z-ne.pl

Policja skontroluje wszystkich fiakrów

04.02.2009

Policja skontroluje wszystkich fiakrów

Pierwsi fiakrzy, którzy wpadli w ręce wymiaru sprawiedliwości, napatoczyli się w sobotę. Fiakrzy mający wieźć gości weselnych na rozgrzewkę łykali coś przed jednym z kościołów. Zauważyli to przechodnie i zawiadomili policję. Ta urządziła zasadzkę na orszak weselny i przebadała wszystkich woźniców. Trzech z nich było pijanych. Jak łatwo się domyślić, policyjna akcja nie spodobała się ani woźnicom, ani gościom weselnym, którzy głośno wyrażali swoje niezadowolenie.

– Prowadzenie pojazdu zaprzęgowego w stanie nietrzeźwym jest przestępstwem – informuje policja. – Grozi za to kara grzywny i ewentualnie zatrzymanie prawa jazdy. Jak zapowiadają tatrzańscy stróże prawa, alkomatowe kontrole fiakrów będą teraz częstsze.

– Niezależnie od zgłoszeń, policjanci będą przy każdej okazji sprawdzać czy powożący są trzeźwi – zapowiada Augustyn Kubowicz, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. – My oczywiście każde takie zgłoszenie jak to sobotnie będziemy skrupulatnie sprawdzać.

Warto dodać, że jeżeli woźnica okaże się pijany, a posiada prawo jazdy na jakikolwiek pojazd mechaniczny, może je stracić, mimo że na powożenie zaprzęgiem konnym żadnego dokumentu stwierdzającego znajomość przepisów ruchu nie potrzeba.

Fiakrzy z postoju przy Krupówkach uważają, że akcja policji jest potrzebna. Mają przy tym zastrzeżenia do turystów. – Często sami turyści na siłę nas częstują. Nieraz im mówię, żeby zostawili coś w butelce, to wieczorem w domu sobie wypiję – mówi pan Władysław. – Bywa i tak, że pijani goście wypadają z sanek albo huśtają pojazdem tak, że dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Nie tylko woźnice są winni.

– Panie, a pan by się nie napił, gdy jest taki mróz, a tu trzeba w saniach czekać?! – pytają fiakrzy. I zaraz dodają, że piją tylko odrobię, na rozgrzanie.

Co ciekawe, turyści wyrażają dwie odmienne opinie. Niektórzy zgadzają się z fiakrami, że to przyjezdni są często natrętni w stosunku do górali, zwłaszcza ci, którzy już coś wypili. Większość jednak odbija piłeczkę.

– To, że turyści ich częstują, nic nie oznacza. Przecież fiakrzy mają swój rozum, niech odmawiają – mówi Krystyna Kietlicka z Sosnowca. – Poza tym oni też poruszają się po drogach, więc niech ich policja kontroluje.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/04