Kuźnice pod specjalną „opieką”
09.02.2009
W ubiegłym roku w sezonie zimowy alarmowaliśmy (z resztą na interwencje naszych czytelników) na łamach gazety, że to, co się dzieje na drodze Kuźnice-Kalatówki, może się zakończyć tragedią. Pędzący z Kasprowego narciarze, snowboardziści zjeżdżający z Kalatówek, całe wycieczki dzieci na jabłuszkach i sankach, a wśród tego – dorożki góralskie i piesi turyści, umykający na boki.
– Mało mnie nie stratowali snowboardziści. Przecież ktoś za to się musi wziąć! – żalił się pan Roman, starszy turysta z Warszawy.
Teraz droga jakby nie ta sama. Turyści spokojnie sobie wędrują, saneczkarzy i snowboardzistów jak na lekarstwo.
– Nasze patrole, wspomagane przez policjantów i Straż Graniczną, są tam codziennie – mówi Edward Wlazło, komendant Straży Parkowej. Strażnicy nałożyli kilka mandatów na fiakrów za brak licencji na wjazd do Kuźnic. Na drugi dzień w dyrekcji TPN ustawiła się kolejka po licencje. Skutek przyniosły też upominania szarżujących saneczkarzy i snowboardzistów.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/09

