Z Kuźnic do ronda nowymi alejkami
11.02.2009
Niestety, plan przynajmniej na razie pozostał na papierze a wielu desperatów, aby zjechać do Zakopanego na nartach decyduje się na zjazd po chodniku lub jezdną, która posypana jest żwirem.
Kilkanaście lat temu wielu narciarzy wracających z Kasprowego Wierchu zamiast wsiadać do busów czy taksówek przypinało narty i zjeżdżało w dół na lewo od szosy omijając m.in. pomnik Władysława Hasiora. Nartostrada ta jednak od dawna jest nieczynna i jedyną szansą na zjazd w dół jest trasa po chodniku albo bokiem szosy. To niesie ze sobą określone niebezpieczeństwa.
– Jechałem skrajem drogi i nagle wpadłem na odcinek wysypany żwirem – mówi Marian Pogwizd, turysta z Limanowej. – Jazda z dół skończyła się zniszczeniem ślizgów w deskach. Są porysowane i w serwisie powiedziano mi, że w zasadzie narty nadają się do wymiany. Szkoda, że nikt nie pomyślał o tym, aby wytyczyć jakiś bezpieczny szlak w dół.
Jazda chodnikiem jest równie niebezpieczna. Tutaj również na narciarzy czyha tu i ówdzie wysypany żwir, jak i przechodnie w których można wjechać.
Tymczasem Tatrzański Park Narodowy zapewnia, że nartostrada powstanie, choć najprawdopodobniej po przeciwnej stronie drogi niż to początkowo planowano.
– Siedziałem ostatnio w gabinecie i nagle pod oknami coś mi śmignęło – opowiada Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Wyglądam, a tu narciarze jadą przez park dworski. Uważam, że to jest właśnie dobry pomysł na poprowadzenie nartostrady. Najpierw przez alejki starych Kuźnic, a potem już właśnie tą stroną, przy drodze.
Jak zapowiada TPN, niebawem przy pomocy skutera śnieżnego wytyczona zostanie tam nartostrada, aby wszyscy chętni mogli bezpiecznie zjechać w dół. Trasa będzie dochodzić aż do Murowanicy, gdzie niestety narty trzeba będzie już zdjąć i dalej w dół zejść już na nogach.
– Dalej nie ma miejsca na nartostradę – mówi Skawiński. Z jednej strony jest budynek Murowanica, z drugiej – Księżówka. TPN nie wyklucza też, że alternatywną trasą może być trasa dawnego toru saneczkowego, jaki prowadził z Kuźnic. Ale ta trasa też nie dochodziłaby do ronda.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/11

