Prawo na deptaku
01.04.2009
Za dużo – twierdzą władze miasta. I wypowiadają po raz kolejny wojnę nieleganie handlującym na Krupówkach. Tyle że nie za bardzo wiedzą, jakiej broni użyć, by wreszcie była skuteczna.
– Dzwoniłem do straży miejskiej w Sopocie, gdzie na Monciaku nie ma handlarzy i prosiłem, aby mi powiedzieli, co robią, że nie mają z nimi problemu – mówi Jacek Raźny, wiceprzewodniczący rady miasta Zakopanego. Okazało się, że strażnicy miejscy zabierali towar do depozytu na kilka dni, do czasu wyjaśnienia. Poskutkowało.
– Takie nękanie może i u nas by poskutkowało – przypuszcza Raźny. Jeszcze przed sezonem ma się odbyć spotkanie w sprawie nielegalnego handlu.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/01
