Zakopane — portal z-ne.pl

Nadzór budowlany jest sparaliżowany

02.05.2009

W Zakopanem, gdzie od kilku lat trwa boom inwestycyjny, nastąpił paraliż działania nadzoru budowlanego. Leżą niezałatwione sprawy jeszcze z lat siedemdziesiątych.

– Kiedyś na średni pensjonat wystarczyło 10 kartek papieru, teraz potrzebuję dużego samochodu, by dowieźć dokumenty do urzędu – mówi zakopiański architekt Jan Karpiel-Bułecka. – To jest chore! Niedługo będziemy musieli stawiać wielkie magazyny na dokumenty. Gdyby w USA potrzebowali tyle dokumentów, nie wiem, ile oni budowaliby wieżowce. Zakopiańscy architekci skarżą się, że taki potworny bałagan wprowadziło rozbicie kilka lat temu procesu inwestycyjnego – od projektu do odbioru budowy – na trzy instytucje: urząd gminy (wydawanie decyzji o warunkach zabudowy), starostwo (pozwolenie na budowę) oraz nadzór budowlany.

– Czy ktoś miał w tym interes, aby wprowadzać taki bałagan? – pyta inny zakopiański architekt, Krzysztof Kiełb.

Niestety, również sami urzędnicy mają dość takiej biurokracji, która utrudnia im życie i normalne funkcjonowanie urzędu.

– A samowole budowlane leżą! – stwierdził Jan Kęsek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem. Zakopiański nadzór ma obecnie do załatwienia ponad 3600 spraw zalegających z lat poprzednich.

– Inspektorzy z Najwyższej Izby Kontroli, którzy przeprowadzili u nas w ubiegłym roku kompleksową kontrolę, znaleźli nierozpatrzoną sprawę z końca lat siedemdziesiątych! – mówi Kęsek. – NIK w końcowych wnioskach zaleciła, by z uwagi na ogrom prac zatrudnić jeszcze 10 osób... Niestety, z uwagi na kryzys i oszczędności rządowe w tym roku środki na działalność nadzorów znowu zostały ograniczone, a następne sprawy ciągle napływają. Rocznie ponad 1000.

– Toniemy w administracyjnych procedurach! – tłumaczy powiatowy inspektor. – Mamy totalny paraliż naszej pracy. Nasze działanie sprowadza się do pracy za biurkiem. Z jednej strony ruch budowlany z roku na rok jest większy, z drugiej strony wpływające do nas zewsząd skargi, z prokuratury, sądów administracyjnych, od rzeczników konsumentów, powodują, że właściwie tylko odpowiadamy na nie. A skarżyć obecnie mogą wszystkie strony, i to na każdym etapie inwestycji.

– Już zwykły konflikt sąsiedzki, a tych mamy najwięcej, gdzie przedmiotem sporu jest ogrodzenie, paraliżuje naszą pracę – twierdzi Kęsek. – Biurokracja powoduje, że nadzór został pozbawiony skuteczności działania.

Tak jest nie tylko w Zakopanem. W ubiegłym roku wojewoda spotkał się z inspektorami nadzorów budowlanych z całej Małopolski. Poradził, by zatrudniać pracowników na umowę-zlecenie, aby mogli załatwić zaległe sprawy. Niestety, okazało się, że na szczeblu powiatu nie można zatrudnić na taką umowę. Wojewódzki inspektor więc zatrudnił kancelarię prawną, która wspomaga powiatowe nadzory w rozpatrywaniu skarg.

Inspektorzy mówią, że znowelizowane prawo budowlane, które wejdzie w życie w 2010 r., najprawdopodobniej jeszcze tylko powiększy liczbę skarg, konfliktów i bezkarność inwestorów.

Halina Kraczyńska

Samowole leżą

Na ostatniej sesji Rady Powiatu Tatrzańskiego, radny Józef Szwab po raz kolejny zapytał o nielegalną budowę na Siwej Polanie w Tatrach Zachodnich. Zbudowany tam całkowicie nielegalnie, bez żadnych pozwoleń, duży dom od lat czeka na rozbiórkę. Były już dwie kontrole inspektorów nadzoru budowlanego. I na tym się skończyło.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/02