Bezdomni mogą stracić noclegownię
05.05.2009
– Dostaliśmy już zawiadomienie, że tylko do maja możemy tu mieszkać – tłumaczy trójka mężczyzn, pensjonariuszy zakopiańskiej noclegowni. – A potem nie wiemy, co nas czeka. Czy mamy wszyscy iść pod most i tam zamieszkać, czy może władze coś nam znajdą. Na razie nikt nic tu nie wie, istny czeski film! – dodają bezdomni.
Jak mówią, w noclegowni na Kamieńcu mieszka ich dwudziestka, zimą – więcej, bo wtedy bardzo często na jedną lub dwie noce szukają tu schronienia przed mrozem i zimnem przyjezdni. Niektórzy ze stałych pensjonariuszy ośrodka mieszkają tu już od lat. – Z tego, co wiemy, najstarszy lokator jest tu już od szesnastu lat – twierdzą moi rozmówcy. Są wśród „noclegowiczów” osoby na wózkach inwalidzkich, cierpiące na różnego rodzaju choroby, osoby starsze.
– Nawet nie chcemy myśleć, co z nami będzie, jak nas stąd pogonią – mówią bezdomni.
Niestety, ekspertyza, która dotarła kilka dni temu do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, jest jednoznaczna. Noclegownia jest w takim stanie, że nie nadaje się do użytku. – Budynek musi być w trybie natychmiastowym zamknięty – podkreśla Jan Kęsek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Zakopanem. – Zły stan techniczny obiektu zagraża bowiem zdrowiu i życiu osób w nim mieszkających. Inspektor Kęsek dodaje jednak, że to nie oznacza, iż występuje tam bezpośrednie zagrożenie życia, np. że dom zawali się nagle. – Przeanalizujemy dokładnie przysłaną nam ekspertyzę. Być może budynek nadaje się jeszcze do remontu – mówi Kęsek.
Już w styczniu radny Józef Figiel, który w imieniu komisji rodziny kontrolował noclegownię, alarmował, że budynek się sypie i że trzeba będzie wkrótce pomyśleć, jak rozwiązać problem z lokatorami. – Cały budynek, zbudowany z płyt pilśniowych, wypełnionych trocinami, już siada, okna są wypaczone – relacjonował Figiel. Jednak wizytujący tuż po radnym noclegownię burmistrz Janusz Majcher stwierdził, że sytuacja nie jest najgorsza. Bo jest tam czysto, ciepło, a bezdomnym żyje się dobrze.
– Jesteśmy właśnie po spotkaniu, na którym omawialiśmy sytuację w noclegowni – mówił wczoraj burmistrz Majcher. – Nie będzie ona zamknięta, ale przeprowadzimy w niej remont. Jeszcze tego lata.
Jak zapewnia burmistrz, ani na jeden dzień bezdomni z noclegowni nie zostaną bez dachu nad głową. – Albo przeniesiemy ich na czas remontu winne miejsce, albo przeprowadzimy remont najpierw w jednej części, a w drugiej zamieszkają bezdomni – tłumaczy Majcher.
Czy jednak jakikolwiek remont budynku noclegowni coś pomoże, skoro ekspertyza wykazała, że nie nadaje się on do użytkowania?
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/05

