Zakopane — portal z-ne.pl

O Gubałówkę górale walczą z miastem

11.05.2009

O Gubałówkę górale walczą z miastem

– Niejeden już próbował tu nas ruszyć, jego nie ma już dawno, my tu som i bedziem! Bo my tu stąd ludzie, tu na tej Gubałówce nasze życie i nasz zarobek – ostrzegają handlujący tam górale.

Jeszcze w tym tygodniu na Gubałówkę wybierają się inspektorzy nadzoru budowlanego oraz strażnicy miejscy.

– Będą sprawdzać zezwolenia na ustawienie budek – wyjaśniał na piątkowej konferencji prasowej Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Jeszcze przed sezonem letnim sytuacja na Gubałówce musi być uporządkowana. Przede wszystkim stragany, które nie będą miały zezwolenia, będą musiały zniknąć. Te legalne zostaną odsunięte od drogi, tak by ta mogła być poszerzona.

– Wiele tamtejszych straganów stoi nielegalnie – twierdzi Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański. – Chcemy przenieść cały pas zabudowy handlowej na stronę północną drogi.

Ale handlujący na szczycie Gubałówki ludzie mówią, że nie dadzą się nigdzie usunąć. A plany władz tylko ich denerwują. – My tu wszyscy legalnie handlujemy – zaznacza młody góral. – Wszyscy mamy kasy fiskalne, odprowadzamy podatki, opłaty. Pozwolenie na działalność też mamy, a nasze stoiska stoją na prywatnych gruntach, to co burmistrzom czy staroście do nas! Niech swojego pilnują! I tam porządki wprowadzają!

Handlujące obok górala kobiety dodają, że nie ruszą swoich stoisk nawet o 20 centymetrów.

– Słyszałam, że na spotkaniu z władzami powiedzieli, że mamy odsunąć się od drogi aż 4 metry! To, co w lesie mamy stać? – pyta starsza góralka.

– Pewnie, władze chciałyby po prywatnych gruntach sobie drogę poszerzać! Tylko niech najpierw zapłacą właścicielom za tę ziemię, co ją zabrali pod obecną drogę. Tyle lat ta droga jest i jeszcze za nią nie zapłacili, a już chcą zabierać nam następną ziemię! I też pewnie za darmo! Komuna się już dawno skończyła i bezprawie! – niemal krzyczy jeden z handlujących przy drodze. – W życiu się na coś takiego nie zgodzimy. Za 20 centymetrów ludzie się latami skarżą po sądach, to i my nie popuścimy swojego!

Mimo że to jeszcze nie sezon, tłum na drodze na Gubałówce jest ogromny. Spacerują rodziny z dziećmi, matki z wózkami, wycieczki, do tego samochody i dorożki. Ale nikomu jakoś to nie przeszkadza.

– No owszem, może jest tutaj i ciasno, ale taki to urok tego miejsca – podkreśla pani Agata Wojacka, Polka mieszkająca na stałe we Włoszech. – Jest swojsko, ładnie, więc po co to psuć? Jedyne co powinny władze miasta tu zrobić, to zlikwidować te samochody. Ale broń boże dorożki! Niech sobie jeżdżą! One też przecież podkreślają wyjątkową atmosferę Gubałówki.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/11